Koniec konfliktu w Legnicy

Skończył się konflikt między niepokornym reżyserem a władzami Legnicy. Jacek Głomb, twórca jednej z najciekawszych scen w Polsce, nie zostanie zwolniony z pracy i dalej będzie prowadził swój teatr

Poszło głównie o pieniądze. Głomb w grudniu zaprotestował przeciw zbyt małej dotacji. Miasto na działalność teatru przyznało 1 mln 917 tys. zł. Głomb uważał, że potrzebuje na pensje dla pracowników i prowadzenie sceny ok. 2,5 mln zł. Prezydent Tadeusz Krzakowski zapewniał, że w miarę potrzeb uzupełni brakującą sumę z rezerwy budżetowej.

W połowie stycznia prezydent zarzucił reżyserowi m.in. nieudolne zarządzanie i niegospodarność. Nie podobały mu się "wędrówki" teatru, czyli wystawianie spektakli w miejscach wyszukiwanych poza siedzibą w rynku. A właśnie z umiejętności grania w nietypowych sceneriach Teatr w Legnicy zasłynął w całej Polsce. Prezydent stwierdził też, że placówka winna więcej zarabiać i prowadzić działalność edukacyjną.

We wtorek Tadeusz Krzakowski spotkał się z Jackiem Głombem, a wczoraj prezydent zaprosił go na wspólną konferencję prasową. - Nigdy nie było, nie ma i nie będzie zagrożenia finansowego dla teatru - podkreślał. Przyznał też, że rozważał możliwość zmiany dyrektora. - Ale po naszym spotkaniu uznałem, że wartością nadrzędną jest prowadzony przez niego teatr - tłumaczył dziennikarzom. - Oczekuję jednak, że uzupełni swoją ofertę o klasykę i występy gościnne innych zespołów na scenie w rynku. Dzięki temu stanie się mekką sztuki. Do roboty, panie dyrektorze! Zespół ma pan wspaniały! - zażartował. - Teatr pracy nigdy się nie bał - ripostował Głomb.