Rosyjscy dyplomaci posądzeni o stręczycielstwo

Czy dyplomaci z misji handlowej Rosji w Helsinkach dorabiali stręczycielstwem, a pokoje gościnne misji zamieniły się w dom publiczny? Tak twierdzi fińska policja

Cień podejrzenia na rosyjskie przedstawicielstwo padł jesienią, po przesłuchaniach zatrzymanych przez policję rosyjskich prostytutek, które nielegalnie przebywały w Finlandii. Dziewczyny zeznały, że klientów spotykały w restauracjach, a potem przyjmowały ich w pokojach należących do misji handlowej Rosji w Helsinkach. Idąc po nitce do kłębka, policja dotarła do 41-letniej Rosjanki, która była dyplomatyczną "burdelmamą". Każda ze złapanych przez policję rosyjskich prostytutek miała w notesie numer telefonu do niej.

To właśnie opowieści Rosjanki rzuciły więcej światła na aferę, którą ujawnił właśnie fiński dziennik "Helsing Sanomat". Kobieta przyznała, że co tydzień zbierała od prostytutek "czynsz" i że odpalała z niego dolę dwóm niskiej rangi dyplomatom z misji handlowej. Ile wynosił "czynsz" pobierany przez Rosjankę, tego dokładnie nie wiadomo. Wiadomo za to, że w ciągu kilkunastu miesięcy 2003 i 2004 r. Rosjanka uzbierała z haraczu od prostytutek aż 170 tys. euro, z czego 80 tys. przekazała dwóm dyplomatom. Policja podejrzewa, że w tym czasie przez dziesięć pokojów przedstawicielstwa dyplomatycznego zamienionych na luksusowy burdelik przewinęło się 200 prostytutek, a może i więcej.

W opublikowanym w internecie oświadczeniu misja handlowa zaprzeczyła, jakoby czerpała zyski z wynajmu pokojów prostytutkom. Przyznała jednak, że w jej pokojach rzeczywiście dochodziło do nierządu, za co wyraziła ubolewanie.

Namawianie do nierządu jest w Finlandii karane (sześć lat więzienia). Inspektor policji z Helsinek Seppo Sillanpaa przyznał, że ponieważ dyplomaci są chronieni immunitetem dyplomatycznym, policja poprosiła rosyjski MSZ o pomoc w przeprowadzeniu śledztwa. Moskwa nabrała wody w usta, twierdząc, że nic nie wie o sprawie. Śledztwo komplikuje to, że podejrzanych dyplomatów nie ma już w Helsinkach. Szef misji handlowej wyjaśnia, że skończył im się kontrakt i zgodnie z procedurą wrócili do kraju.

Fiński MSZ nie chce na razie stawiać zbyt ostrych żądań, gdyż sprawa jest niezwykle delikatna ze względu na historię wzajemnych stosunków Finlandii z Rosją (wojna w 1940 r., wcześniej w XIX wieku Finlandia była częścią rosyjskiego imperium). Finowie nie należą w UE do rusofilów, a fińskie społeczeństwo jest przekonane, że prostytucją na południu ich kraju kontroluje mafia z Rosji i Estonii.