Turcja protestuje przeciw "kurdyzacji" irackiego Kirkuku

Turcja protestuje przeciw "kurdyzacji" irackiego Kirkuku. Boi się, że miasto stanie się wkrótce stolicą niepodległego Kurdystanu. - To będzie początek następnego konfliktu na Bliskim Wschodzie - ostrzegają Turcy

Kirkuk do lat 50. XX w. był miastem zamieszkanym przez kurdyjską większość. Aby powstrzymać separatystyczne zapędy Kurdów, władze w Bagdadzie rozpoczęły wtedy arabizację miasta. Kurdowie byli stamtąd wysiedlani, a na ich miejsce sprowadzano Irakijczyków z południa kraju. Akcja przybrała największe rozmiary w czasach Saddama Husajna.

Po upadku dyktatora w mieście rozpoczął się ruch w przeciwną stronę. Kurdowie zaczęli stamtąd wypędzać Arabów, rozpoczęły się też walki z miejscowymi tureckojęzycznymi Turkmenami. Ta niewielka mniejszość (0,5 proc. Irakijczyków) jest - zdaniem Kurdów - narzędziem Ankary. Turcja od ponad roku próbuje bowiem przekonać świat, że Kirkuk jest wielonarodowościowym miastem i dlatego nie należy go włączać do kurdyjskiej autonomii w Iraku.

Miasto jest tak ważne, ponieważ leży blisko ogromnych złóż ropy naftowej, które mogłyby się stać podstawą ekonomicznej niezależności dla irackiego Kurdystanu. Zdaniem Ankary stąd tylko krok do niepodległości, która skończy się walkami Kurdów z Turcji, Syrii oraz Iranu o przyłączenie się do wspólnego kurdyjskiego miasta. - To rozpoczęłoby nową wojnę na Bliskim Wschodzie - ostrzegają tureccy wojskowi.

Tureckie obawy wzrosły w tym tygodniu, ponieważ kurdyjscy przywódcy uzyskali od Bagdadu zgodę na legalne przesiedlenie do Kirkuku 100 tys. Kurdów. - Ci przesiedleńcy nie są nawet potomkami Kurdów wypędzonych stamtąd w przeszłości. To próba siłowej zmiany składu narodowościowego Kirkuku - oświadczył wczoraj turecki MSZ.

Przesiedleńcy nawet przed przeprowadzką będą mogli głosować na listy kandydatów z Kirkuku podczas irackich wyborów zaplanowanych na 30 stycznia. To może rozstrzygnąć o przyszłej przynależności prowincji Tamim, której stolicą jest Kirkuk, do irackiego Kurdystanu (wybiera swój autonomiczny parlament). Na razie prowincja jest poza nim z powodu "wieloetniczności". - Kurdowie swoimi przesiedleńczymi sztuczkami uzyskają większość w wyborach w Kirkuku. A potem przy uchwalaniu irackiej konstytucji to będzie dla nich argument, że miasto musi być włączone do Kurdystanu - twierdzą Turcy.