Terrorystyczne porozumienie przeciw pokojowi w Autonomii Palestyńskiej

Terrorystyczny sojusz przeciw pokojowi zawiązał się w Autonomii Palestyńskiej. Bojownicy sprzeciwiają się kompromisowi między Palestyńczykami i Izraelem. W ich wspólnym zamachu zginęło sześciu cywilów

Zamach na przejściu granicznym Karni między Izraelem i Strefą Gazy (w nocy ze środy na czwartek) był pierwszym palestyńskim atakiem terrorystycznym po wyborze Mahmuda Abbasa na przewodniczącego Autonomii Palestyńskiej. - Wyciągam do Izraela rękę na zgodę. Pomówmy o pokoju - deklarował przed kilkoma dniami Abbas. Palestyńscy terroryści najwyraźniej mają przeciwne intencje. W zamachu zginęło sześciu izraelskich cywilów. W strzelaninie po eksplozji zabito też trzech palestyńskich zamachowców.

Do zamachu w Karni przyznały się trzy palestyńskie organizacje terrorystyczne, co potwierdza doniesienia izraelskiego wywiadu o zawiązaniu terrorystycznego sojuszu przeciw pokojowi. "Atak był naszą wspólną odpowiedzią na przemoc Izraela. Jest on potwierdzeniem, że zgodnie obraliśmy drogę dżihadu, świętej wojny przeciw izraelskiej okupacji" - napisały we wspólnym oświadczeniu Brygady Męczenników al Aksa, Hamas oraz Komitety Oporu Ludowego. To pierwsza wspólna deklaracja tych ugrupowań.

Terrorystyczna koalicja miała się - według doniesień wywiadu - zawiązać kilka dni przed wyborami szefa Autonomii Palestyńskiej tydzień temu. Brygady Męczenników al Aksa są powiązane z rządzącą palestyńską partią Fatah Mahmuda Abbasa. Islamistyczny Hamas rywalizuje z władzami Autonomii Palestyńskiej, a lewicujące Komitety Oporu Ludowego popierały w wyborach Mustafę Barghutiego, kontrkandydata Abbasa. Co łączy ludzi o tak różnych rodowodach? - Obawa, że Abbas okaże się w rozmowach pokojowych zbyt miękki wobec Izraelczyków - odpowiadają izraelscy eksperci.

Trzy organizacje, które przyznały się do wspólnego zamachu, są mocno zdecentralizowane. Oznacza to, że terrorystyczny sojusz najprawdopodobniej obejmuje tylko część komórek tych ugrupowań. - Zamach w Karni pokazuje jednak, że są dostatecznie silni, by sabotować pokojowe plany Mahmuda Abbasa - mówili wczoraj obserwatorzy.