Syn Nelsona Mandeli umarł na AIDS

"Mój syn umarł na AIDS" - obwieścił w czwartek były prezydent Południowej Afryki Nelson Mandela. Makgatho Mandela miał 54 lata, rok temu na zapalenie płuc wywołane najprawdopodobniej AIDS zmarła jego żona Zondi.

Makgatho był młodszym i jedynym żyjącym synem Mandeli. Drugi z synów (obaj pochodzili z pierwszego małżeństwa z Evelyn Mase) Thembekile zginął w wypadku samochodowym, gdy Mandela siedział w więzieniu skazany na dożywocie za walkę z apartheidem. Wtedy władze więzienne nie pozwoliły mu pojechać na pogrzeb syna. 86-letni Mandela ma jeszcze trzy córki.

Mandela należy do nielicznego wciąż grona afrykańskich polityków, którzy otwarcie mówią o problemie AIDS, który przez przywódców Czarnego Lądu wciąż jest traktowany jako temat tabu lub coś niewartego debaty.

A na południu Afryki AIDS to niemal epidemia. W Botswanie, Suazi, Lesoto i Zimbabwe nosicielami wirusa jest blisko trzecia część mieszkańców, w RPA - jedna piąta. Wirus zabija nie tylko nieświadomą biedotę, lecz także przedstawicieli elit.

W ubiegłym roku na AIDS umarli syn i córka rywala Mandeli, przywódcy Zulusów Mangosuthu Butheleziego. Na AIDS umarł też jeden z synów byłego prezydenta Zambii Kennetha Kaundy. Mandela, Buthelezi i Kaunda jako nieliczni politycy przyznali publicznie, że AIDS był przyczyną śmierci ich dzieci.