W Biedronce system wyzysku pracowników?

Pierwsza w Polsce sprawa karna o zorganizowany system wyzysku pracowników. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu poleciła wszcząć dochodzenie, w którym podejrzanym może być zarząd sieci supermarketów Biedronka

Wszystko zaczęło się od zwycięstwa w sądzie byłej pracownicy Biedronki - Bożena Łopacka udowodniła w sądzie pracy, że kierownictwo sklepu zmuszało ją, pod groźbą zwolnienia, do pracy po kilkanaście godzin na dobę, a za nadgodziny nie płaciło i nie wykazywało ich w ewidencji. Pani Bożena w wyniku przepracowania poroniła.

Wygrana Łopackiej ze spółką Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD), właścicielem Biedronki, ośmieliła innych pracowników. Kolejne pozwy wpłynęły do sądów pracy w Elblągu, Olsztynie, Ostródzie, Warszawie oraz Poznaniu . Pisał je - za darmo - elbląski adwokat Lech Obara i 14 innych zachęconych przez Obarę kancelarii prawnych w całej Polsce.

- Nadgodziny to nie wszystko. Pracownice zmuszano do ciągnięcia na ręcznych wózkach palet, które ważyły tonę, podczas gdy przepisy dopuszczają najwyżej 80 kg. Mamy nie tylko przypadki poronień, ale i uszkodzeń kręgosłupa. Jedna pani jest już inwalidką na wózku - mówi mec. Obara.

Łamanie praw pracowniczych potwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy. Po kontroli w 229 z 700 sklepów Biedronki stwierdziła, że pracodawca dążył do "uzyskania maksymalnego zysku bez poszanowania istniejącego porządku prawnego". Wnioski do prokuratury dotyczyły jednak tylko szefów pojedynczych sklepów.

Pracownicy Biedronki założyli stowarzyszenie poszkodowanych i donieśli do prokuratury na zarząd całej firmy JMD, że "tolerował system wyzysku". Mec. Obara: - Mamy dowody na to, że centrala narzucała system, który de facto był fałszowaniem ewidencji przepracowanych godzin. A nie kupując wózków elektrycznych, wymuszała dźwiganie przez kobiety ciężarów.

Prokuratura Rejonowa w Poznaniu najpierw nie chciała wszcząć dochodzenia, ale po zażaleniu stowarzyszenia poszkodowanych nakazała jej to Prokuratura Okręgowa. Prokurator Danuta Błaszczyk uznała, że masowość stwierdzonych przez inspekcję pracy naruszeń "może świadczyć o udziale w tym procederze zarządu Jeronimo Martins".

Zarząd spółki nie chciał niczego komentować, bo nie znał postanowienia prokuratury.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka chce ponadto poprosić prokuratora generalnego o nadzór nad dochodzeniem. - Los dochodzenia jest ważny, bo sygnały o naruszaniu praw pracowniczych w wielkich sieciach handlowych dotyczą nie tylko Biedronki - tłumaczy Adam Bodnar z fundacji.

Potwierdza to dyr. Piotr Wojciechowski z Państwowej Inspekcji Pracy: - W Biedronce zetknęliśmy się dokładnie z tymi samymi naruszeniami co w innych super- i hipermarketach. Może jedynie w większym nasileniu.

Czy spotkałeś się z przypadkami łamania praw pracowniczych opisanymi w artykule?