Pierwsze wybory lokalne w Autonomii Palestyńskiej

Pierwsze wybory lokalne w historii Autonomii Palestyńskiej. Do urn poszło ok. 90 proc. uprawnionych Palestyńczyków. - Frekwencja jest rekordowa, bo jesteśmy głodni demokracji - tłumaczył mer Jerycha

Wybory lokalne od kilku lat pozostawały niespełnioną obietnicą Jasera Arafata. Zmarły przed sześcioma tygodniami przewodniczący Autonomii Palestyńskiej co kilka miesięcy tłumaczył Palestyńczykom, że "wybory znów trzeba przesunąć z powodu izraelskiej okupacji". W istocie Arafat bał się, że rady miejskie zostaną opanowane przez islamistyczną opozycję oraz jego krytyków z rządzącej partii Fatah.

Śmierć Arafata przyspieszyła demokratyzację Autonomii Palestyńskiej. Wczorajsze wybory lokalne przeprowadzono tylko w Jerychu i 26 mniejszych miastach Zachodniego Brzegu. Reszta Palestyńczyków ma wybierać rady w kilku turach rozpisanych na pierwszą połowę 2005 r. Już teraz obserwatorzy ogłosili je wielkim przełomem. Wziął w nich bowiem udział islamistyczny Hamas, który dotychczas bojkotował władze Autonomii, nazywając je "bękartem zdradzieckich układów" między Izraelem i Jaserem Arafatem.

Choć Hamas najpewniej zbojkotuje zapowiadane na 9 stycznia wybory prezydenckie w Autonomii, to - zdaniem wielu obserwatorów - udział islamistów we wczorajszych wyborach jest krokiem ku przemianie Hamasu z organizacji terrorystycznej w "cywilizowaną opozycję". Arabscy analitycy zwracają uwagę, że Hamas zgodził się też na zapisany w ordynacji wyborczej parytet płciowy. Kobiety będą stanowić co najmniej 15 proc. rad miejskich, co w arabskim świecie jest prawdziwą rewolucją. - Dziesięć lat temu Palestyńczycy zaprzepaścili szansę na prawdziwą demokrację. Może teraz się uda? - mówiła wczoraj Samira Zubaidi, palestyńska obrończyni praw kobiet.

Faworytem wczorajszych wyborów w Jerychu była rządząca partia Fatah, która - zgodnie z sondażami - może zdobyć nawet 60-70 proc. głosów. W następnych turach, które obejmą Strefę Gazy, triumfować będzie natomiast Hamas. - Miejmy nadzieję, że islamistyczni burmistrzowie nie będą podkładać bomb - mówił wczoraj urzędnik izraelskiego MSZ.