Nauman: wpierw "Pod Żubrem", potem w sądzie

Aleksander Nauman, były wiceminister zdrowia i szef NFZ, oraz dwaj działacze młodzieżówki SLD - ?Emil" i ?Milimetr" - staną przed sądem

Tak kończy się awantura w restauracji Pod Żubrem 30 maja zeszłego roku. W szczycie zainteresowania tzw. aferą lekową Pod Żubrem spotkali się były minister zdrowia Mariusz Łapiński, jego zastępca Nauman, Waldemar Deszczyński, były szef gabinetu politycznego Łapińskiego, oraz konkubina Naumana - Małgorzata Kazubowska, szefowa firmy farmaceutycznej faworyzowanej przez resort zdrowia.

Spotkanie, na którym - jak spekulowały media - czwórka ta mogła uzgadniać zeznania, sfotografował fotoreporter "Newsweeka". Nauman miał najpierw grozić, a potem poderwać się z miejsca i ruszyć w stronę dziennikarza. Fotograf uwiecznił jego grymas złości na jednej z klatek (12 zdjęć będzie dowodem w procesie). Od stolika obok oderwali się 26-letni Marcin D. "Emil" oraz Krzysztof N. "Milimetr". Krzyczeli "oddawaj k... film", "dostaniesz wp...". Dopadli dziennikarza, zaczęli go szarpać, chcieli odebrać film, zniszczyli aparat.

Tydzień później sąd partyjny usunął z SLD Łapińskiego i Naumana. Sprawa w prokuraturze ślimaczyła się rok i dwukrotnie była umarzana. Prokuratura nie znalazła cech przestępstwa w zachowaniu Naumana. Uznała, że "Emil" i "Milimetr" nie mieli zamiaru zniszczyć aparatu. A cała sytuacja wzięła się stąd, że nie wiedzieli, iż mają do czynienia z dziennikarzem.

Według fotoreportera "Newsweeka" fakty są inne: Nauman groził mu pobiciem. Ten zaprzecza: "Nie groził, ale prosił". Choć przyznaje, że chodziło mu o uniemożliwienie zrobienia zdjęć. Dziennikarz skierował do sądu prywatny akt oskarżenia. Cała trójka odpowie za naruszenie prawa prasowego poprzez "użycie bezprawnej groźby w celu zmuszenia do zaniechania publikacji prasowej". Grozi za to do trzech lat więzienia.

Dziś Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście prześle sądowi akta sprawy.