Aktualna sztuka rosyjska i polska w CSW na Zamku Ujazdowskim w Warszawie

To zderzenie jest mocne. Rosjanie pokazali sztukę stanu wojennego, Polacy sztukę pokojowej refleksji nad demokracją. Obie części są głęboko polityczne

Krew się leje

Stan wojenny rosyjski jest inny niż ten nasz sprzed 20 lat. Nie ma

żadnego azylu w postaci wspólnie myślącej albo wierzącej, zbiorowości. Bo jeśli Kościół to niesamowity tłum klęczących na podłodze modlących się kukieł w instalacji Siergieja Szutowa - 21 postaci ustawionych w trójkąt wygląda tak, jakby na zmultiplikowane rzeźby Magdaleny Abakanowicz narzucić czarne płachty i wpuścić je w trans rytmicznych pokłonów. Słychać jednostajną mantrę - poszum elektrycznego mechanizmu, w powietrzu narasta groza.

To sztuka najwyższego ryzyka i ideologicznej samotności. Stałych wartości nie ma żadnych - prócz jednej może - pewności co do wartości i trwałości własnej kultury. Ekstazę rosyjskości przeżywa Aleksander Petlura, który jest zbieraczem, jego kolekcja liczy 20 tys. przedmiotów układających się w różne rosyjskie zbiory - kosmiczny, sportowy, ludowy itp. Na wystawie pokazuje tłumne zdjęcia modeli ubranych w stroje i buty z jego kolekcji.

U Polaków w miejscu ekstazy jest wątpienie.

Najlepiej to widać w sali, gdzie zestawiono dwie projekcje - "Prace malarskie" Kuby Bąkowskiego i "Rosyjską czerwień" Jurija Wasiliewa. Kuba Bąkowski w czerwonych roboczych spodniach staje przed białą ścianą. Bierze wiadro z farbą i drabinę, zaznacza poziom i smaruje dolną połowę ściany na czerwono. W przerwach najpierw kręci się w kółko, potem z trudem wchodzi na drabinę, walcząc z utratą równowagi. Kiedy dolny pas jest już namalowany (flaga to czy lamperia?), staje na drabinie i rozpościera ręce - w jednej ma wałek do malowania, w drugiej wiadro. Artysta wywinął orła. Polska jest więzieniem.

Na filmie Wasiliewa widzimy rosyjski krajobraz: brzozy. Do połowy pomalowane na czerwono. W kolejnych ujęciach następują zbliżenia: wreszcie czerwona płachta wali po oczach. U Bąkowskiego czerwień to farba, pozór, maska, u Wasiliewa czerwień to krew, życie i śmierć.

Maska pod maską

Na obrazie Natalii Struczkowej kosmici atakują Kreml z ziemi i nieba. Krew tryska strumieniami. W multimedialnej narracji (rzeźba, DVD, tekst, obrazy) Georgija Ostriecowa sposobem wprowadzenia ładu w przestrzeń rozwaloną przez siły chaosu jest tymczasowy rząd stanu wyjątkowego - ludzie w czarnych maskach. W takiej masce sam Ostriecow wystąpił na otwarciu wystawy, tłumacząc, że jest przedstawicielem nowego międzyplanetarnego rządu. W jego obrazie będącym parodią "Wolności prowadzącej lud na barykady" Delacroix kobieta w czarnej masce wspięła się na barykadę. Przypomina się inscenizowana fotografia Łodzi Kaliskiej sprzed lat 15, która była parodią tej samej rewolucyjnej ikony zatytułowana "Freinheit? Nein danke" ("Wolność? Nie dziękuję"). Ostriecow pokazuje, że na niezagospodarowane miejsce wolności, z której nikt nie chciał sensownie skorzystać, wchodzi ciemny terror - atrakcyjny, bo w kostiumie s.f.

"Prawdziwa wolność w najokrutniejszej logice rozwoju historycznego: wszystko pozostałe to samowola" - pisze Anatolij Osmołowski swój slogan, nisko nad podłogą, zatartymi literami. To następny rosyjski ironista, tym razem w masce dialektyki. W Rosji wydaje się, że artyści przeszli już etap sztuki krytycznej, to znaczy strategii demaskowania mechanizmów totalitarnych, rynkowych i demokratycznych. Bo nigdy żadnej demaskacji do końca nie ma. Zdjęcie jednego kostiumu oznacza włożenie drugiego. Dlatego sztuka rosyjska ma pozory karnawału, gdzie każde przebranie jest fałszem.

Na fotografii goły Oleg Kulik powiewa czerwoną flagą, w nogi wczepiły mu się dwa pieski. Jego zwycięskie imperium nie jest ludzkie, tylko alternatywne - zwierzęce. Demistyfikacja staje się kolejną maskaradą, nie ma temu końca. Na ruinach jednej mitologii wyrasta nowa. Karnawał trwa.

Oblicza władzy

Problem Rosji to władza, ta prawdziwa, mocno trzymająca za nadgarstki. Polacy też mówią o władzy, ale raczej o władzy mediów, władzy symbolicznych i estetycznych kodów i narodowych stereotypów. Demaskują wrogie siły ukryte w pozornie przyjaznej demokratycznej rzeczywistości. Rafał Jakubowicz pokazuje fabrykę Volkswagena jako obóz koncentracyjny. Robert Rumas produkuje zabawne alternatywne znaki drogowe. Grupa Twożywo w filmie o "Kapitanie Europa" bawi się stereotypami na temat Unii Europejskiej. Ciekawa jest część wystawy, w której zebrano prace polskich artystów delektujące się przebrzmiałą, więc już niegroźną estetyką komuny - Roberta Maciejuka, Maurycego Gomulickiego, Pauliny Ołowskiej. Doskonałe są lightboksy trawestujące estetykę konstruktywizmu zamieszkałego w Kijowie polskiego artysty Piotra Wyrzykowskiego.

W polskiej sztuce odbywa się spokojna refleksja nad estetyką. W Rosji estetyka jest drugorzędna. Polacy mówią o języku sztuki, Rosjanie o tym, że z odciętej głowy zawsze się krew poleje.

"Za czerwonym horyzontem. Aktualna sztuka z Polski i Rosji", Kuratorzy: z CSW w Warszawie Ewa Gorządek, współpraca Stach Szabłowski, z Państwowego Centrum Sztuki Współczesnej w Moskwie Michaił Mindlin, Irina Gorłowa, CSW Zamek Ujazdowski Warszawa, do 12 stycznia.