Budzy i Trupia Czaszka, "Uwagi Józefa Baki", Fronda

Muzyka rockowa i jezuicka poezja sprzed prawie trzech wieków? A jednak krótkie, niezwykle dynamiczne wiersze Baki znakomicie współgrają z agresywną muzyką Trupiej Czaszki.

Gdy na pierwszym roku polonistyki zmagałem się z dziełami literatury staropolskiej, wśród braci studenckiej twórczość księdza Baki wzbudzała ogólną wesołość. Bo rymy dramatycznie proste, rytm mało skomplikowany, treść niespecjalnie wyrafinowana, obsesyjnie krążąca wokół śmierci i przemijania, a metafory bądź naiwne, bądź dosadne. Tak odbierano Bakę od ponad 200 lat. Urodzonego na początku XVIII wieku jezuitę oświeceniowi poeci okrzyknęli sztandarowym reprezentantem sarmackiego obskurantyzmu i barokowej grafomanii. I tak zostało.

Trzeba było zainteresowania autorów kalibru Stanisława Grochowiaka czy Mirona Białoszewskiego, aby ta twórczość doczekała się akceptacji. Teraz do tej rehabilitacji rękę w szczególny sposób przykłada Tomek Budzyński (stąd w tytule Budzy) razem ze swoim nowym projektem Trupia Czaszka. Robi to zresztą pod egidą katolicko-konserwatywnego pisma "Fronda", które swego czasu ufundowało nagrodę literacką imienia księdza Baki właśnie.

Muzyka rockowa i jezuicka poezja sprzed prawie trzech wieków? A jednak krótkie, niezwykle dynamiczne wiersze Baki znakomicie współgrają z agresywną muzyką Trupiej Czaszki. Prosty rytm wierszy świetnie pasuje do utworów, w których słychać to echa punk rocka ("Śmierć", "Larum"), to trash metalu spod znaku Slayera z czasów legendarnego albumu "Reign In Blood" ("Wstań"). Teksty pełne groteskowych obrazów śmierci, rubasznych skojarzeń i przewrotnych zabaw słowami idealnie pasują do tego, co Budzyński robił dawno temu (jest tu jakiś niepokojący klimat utworów wczesnej Siekiery), jak i do tego, czym zajmuje się obecnie (to wieczne przypominanie o śmierci w wydaniu Baki ma przecież na wskroś moralizatorski wymiar, który świetnie współgra z ewangelizacyjnym zapałem Budzyńskiego).

W sumie otrzymujemy nieco surrealistyczne i zaskakujące, ale całkiem sensowne zestawienie, dzięki któremu "Uwagi Józefa Baki" to coś więcej niż tylko fonograficzna ciekawostka.