Kulczyk donosi do prokuratury na Giertycha

Jan Kulczyk złożył w prokuraturze w Częstochowie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Romana Giertycha (LPR) z komisji śledczej. Kulczyk twierdzi, że Giertych chciał od niego kwitów na prezydenta

Zamiast dr. Kulczyka przed komisją śledczą ujrzeliśmy wczoraj jego pełnomocnika prof. Jana Widackiego. Prawnik twierdzi, że Kulczyk był gotów się stawić, ale w drodze ze Stanów do Polski podczas międzylądowania w Londynie poczuł się źle i został w szpitalu.

Rano do komisji dotarł wtorkowy numer "Financial Timesa", a w nim wywiad z najbogatszym Polakiem. Kulczyk twierdzi tam, że wracając do Polski, boi się o bezpieczeństwo swoje i swego majątku. - Jeśli ja czuję się zagrożony, to czy ktokolwiek może czuć się bezpiecznie?

W oświadczeniu odczytanym komisji przez prof. Widackiego Kulczyk przypomniał o groźbach polityków pod jego adresem. I zażądał, by komisja przesłuchała go za granicą.

Czego obawia się Kulczyk? Widacki: - Że zostanie zatrzymany jak prezes Modrzejewski. Obniżyłoby to wiarygodność mego klienta.

Kulczyk w "FT" mówi, że ok. 50 proc. inwestycji ma już za granicą i że "ten udział może się zwiększyć".

Wczoraj poprzez pełnomocnika Kulczyk wytoczył ciężkie działo przeciw Giertychowi. Twierdzi, że na początku września na Jasnej Górze poseł LPR domagał się od niego materiałów obciążających prezydenta Kwaśniewskiego! I miał Kulczykowi obiecać, że jeśli je dostarczy, będzie bezpieczny. Giertych zaprzecza. Ale według mec. Widackiego są świadkowie tych gróźb - ojcowie paulini. Sprawa ta może doprowadzić do wykluczenia posła LPR z komisji śledczej.

Komisja wezwała Kulczyka na przesłuchanie 30 listopada. W Polsce.