Po aferze starachowickiej - porządki w MSWiA

Po interwencji prokuratury MSWiA zmieni przepisy o dostępie do informacji o działaniach policji

Prokuratorom prowadzącym śledztwo w sprawie starachowickiego przecieku nie podobało się m.in. że nie było wiadomo, kto w resorcie i w jakim zakresie ma dostęp do informacji o działaniach policji. Prokuratorzy zwrócili też uwagę, że pracownicy MSWiA, w szczególności doradcy ministra, nie mają w ogóle zakresu obowiązków. To właśnie przez niesprecyzowany podział kompetencji prokuratorom trudno było ustalić, kto odpowiada za starachowicki przeciek.

Kielecka prokuratura przekazała swoje uwagi MSWiA. Wiceminister Andrzej Brachmański zobowiązał się wdrożenia odpowiednich procedur. Pismo ministra sąd zaliczył wczoraj jako dowód w sprawie starachowickiego przecieku, w której oskarżeni są były wiceszef MSWiA Zbigniew Sobotka i świętokrzyscy posłowie Henryk Długosz i Andrzej Jagiełło.

Wczoraj sąd przesłuchał też kieleckiego prokuratora Sławomira Mielniczuka, który początkowo prowadził sprawę przecieku i 9 lipca ub.r. stawiał zarzuty posłowi Andrzejowi Jagielle. Jego zeznania nic nowego do sprawy nie wniosły.