Czy J&S założyły rosyjskie służby specjalne?

Czy firmę J&S, która od lat dominuje w dostawach ropy do Polski, założyły rosyjskie służby specjalne? O tych podejrzeniach mówił wczoraj na zamkniętym posiedzeniu komisji śledczej ds. Orlenu płk Mieczysław Tarnowski, b. wiceszef UOP i ABW

Tarnowski zeznawał ponad sześć godzin. Opowiadał historię założycieli J&S - Grzegorza Jankielewicza i Sławomira Smołokowskiego - od lat 80. Mówił o tym, jak od początku lat 90. sprawdzały ich polskie służby. Niczego im nie udowodniono.

Dziś o podejrzeniach wobec J&S ma też mówić Zbigniew Siemiątkowski, b. szef UOP i Agencji Wywiadu.

- Firmę J&S stworzono dla celów rosyjskich, by prowizja od wydobywców szła do kieszeni tych, którzy obsługują kontrakt po stronie rosyjskiej. Strona rosyjska i jej oligarchowie potrzebowali sposobu na wypompowanie prowizji - ujawnił już w sierpniu Siemiątkowski. J&S zagroziła, że poda za to Siemiątkowskiego do sądu i zaprzeczyła jakimkolwiek kontaktom z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Na podstawie rozmów z oficerami tajnych służb odtworzyliśmy historię J&S widzianą ich oczyma. - Mieliśmy mocną hipotezę, że Jankielewicz i Smołokowski w latach 80. byli przygotowywani przez wojskowy wywiad ZSRR - GRU - jako agentura na kierunku berlińskim. - Kiedy upadł komunizm, zostali włączeni w struktury biznesowe budowane przez KGB i GRU - opowiada nam jeden z oficerów zarządu IIA b. UOP.

- Zakładano, że ich działalność jest elementem rozpoczętej na przełomie lat 80. i 90. operacji nieoficjalnie nazywanej "Odessa II" polegającej na przekształcaniu się komunistycznych służb w struktury biznesowo-polityczne. Chodziło nie tylko o KGB i GRU, ale też o PRL-wskie tajne służby wojskowo-cywilne oraz enerdowską Stasi - tłumaczy inny oficer z tej samej komórki.

Według oficjalnych życiorysów właściciele J&S to muzycy, którzy ożenili się z Polkami i uzyskali obywatelstwo naszego kraju. Do biznesu weszli z kapitałem 5 tys. dolarów i zaczynali od handlu elektroniką sprowadzaną z Niemiec do Polski i krajów b. ZSRR. "Polityce" mówili, że pieniądze na wejście w biznes naftowy zarobili na handlu dżinsami, sprzętem AGD i wełną.

Według hipotezy UOP handel był tylko przykrywką. W ukryciu związków z wywiadem ZSRR miały pomagać obu panom peerelowski wywiad wojskowy oraz Służba Bezpieczeństwa.

Oficer UOP: - W MSWiA zachowały się dokumenty paszportowe tych panów z końca lat 80. Rekomendację wydania wiz wielokrotnego przekroczenia polskiej granicy dawały im polskie firmy handlujące bronią i urządzeniami precyzyjnymi: INEX-PHZ, INTER-INEX, LEMANTEX, LABIMEX.

W 1993 r. Jankielewicz i Smołokowski zajęli się handlem ropą i wyrośli na potęgę w tym biznesie. W 1997 r. dostarczali 70 proc. ropy przerabianej przez Orlen. Aresztowanie prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego miało uniemożliwić podpisanie przez niego kolejnego kontraktu z J&S. Jednak jego następca kontrakt podpisał, tyle że na mniejsze dostawy.

Grupa J&S podaje, że w 2003 r. jej obroty przekroczyły 23 mln ton ropy, a obroty finansowe - 5 mld dolarów.

Niedawno Jankielewicz i Smołokowski zapowiedzieli, że stawią się przed komisją i odpowiedzą na wszystkie pytania.