Dalajlama o Tybecie

Tybet może się rozwijać w ramach Chin, o ile Pekin uzna potrzeby Tybetańczyków- mówi duchowy przywódca Tybetu

Czy Tybet ma jakiekolwiek powody do optymizmu?

Wiele komunistycznych i autorytarnych reżimów, takich jak radziecki, zmieniło się wskutek działań oddolnych. W Chinach też się zmienia. Jest więcej wolności informacji, więcej swobody religijnej. W takim sensie jest nadzieja dla Tybetu. Dzisiaj spora liczba Chińczyków jest zainteresowana utrzymaniem kultury i duchowości tybetańskiej.

Trzy lata temu wznowiliśmy bezpośrednie kontakty z Pekinem. Nie spodziewamy się przełomu, bo problem Tybetu jest skomplikowany, a Chiny nadzwyczaj podejrzliwe i ostrożne. Niemniej spotkanie twarzą w twarz jest ważne

Jego Świątobliwość jest atakowana za rezygnowanie z żądania niepodległości Tybetu.

Niektórzy Tybetańczycy oskarżają mnie, że sprzedaję ich prawo do niepodległości. Ale to, co robię, leży w ich interesie. Tybet jest zacofany. To rozległy kraj, bogaty w zasoby naturalne, ale brakuje mu technologii i ekspertów. Jeśli pozostaniemy częścią Chin, możemy z tego wyciągnąć korzyści. Oczywiście warunkiem jest to, by Chiny uszanowały naszą kulturę, środowisko naturalne i udzieliły nam jakichś gwarancji.