Chcą zarabiać na wzroście cen mieszkań

Ceny mieszkań idą w górę. Najbardziej w woj. mazowieckim - o ponad 400 zł na m kw. - oraz zachodniopomorskim - o 300 zł. Spadły za to w Świętokrzyskiem - o 329 zł

Z danych lokalnych urzędów statystycznych wynika, że od początku roku ceny nowych mieszkań wzrosły w dziewięciu województwach, spadły w czterech, a w pozostałych się nie zmieniły.

Mieszkaniowa Polska podzieliła się na dwie części - północną oraz południową. W północnej (np. woj. warmińsko-mazurskie, pomorskie czy lubuskie) nieruchomości drożeją, w południowej (woj. świętokrzyskie, małopolskie) ceny idą raczej w dół.

Na ile jest to stały trend, tego nie wie nikt. Analitycy są ostrożni w komentarzach, bo dane urzędów statystycznych bywają niepełne (nie obejmują np. wszystkich powiatów, mimo że powinny). Poza tym w części województw, np. w opolskim, prawie w ogóle nie buduje się nowych mieszkań - powstaje kilka inwestycji rocznie, a to za mało, aby statystycy mogli wysnuwać jakieś wnioski.

Zdaniem specjalistów od nieruchomości wzrost cen najbardziej dotknął duże miasta. Dlaczego? Bo tam jest praca. - A gdzie jest praca, są i pieniądze, a jak są pieniądze, ludzie kupują mieszkania - twierdzi Janusz Lisiecki, pośrednik w obrocie nieruchomościami.

Duże miasta to także prężne ośrodki akademickie. Co roku pojawiają się tam tysiące studentów, którzy muszą mieć dach nad głową.

Kto na tym zarobi

Na wzroście cen w dużych miastach chcą zarobić fundusze inwestycyjne. - Szacuję, że przez najbliższe trzy lata cena metra kwadratowego pójdzie tam do góry o 20-30 proc. - prognozuje Maciej Jasiński z Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych "Skarbiec". - Najwięcej pod koniec 2007 r., czyli tuż przed zmianą stawki VAT na nowe mieszkania z 7 na 22 proc.

Skarbiec chce zainwestować w mieszkania ok. 400 mln zł. Pieniądze weźmie ze środków własnych (właśnie zakończył sprzedaż certyfikatów) oraz kredytów bankowych.

Fundusz wspólnie z wybranymi deweloperami będzie budował osiedla mieszkaniowe. Znajdą się w nich lokale o powierzchni od 55 do 80 m kw. w cenie 3,5-4,4 tys. zł za m kw. Takie cieszą się największą popularnością wśród klientów.

Podobne plany ma Arka Rynku Nieruchomości BZ WBK AIB TFI. Ten fundusz zebrał kilka miesięcy temu 339 mln zł. Jedną czwartą tej kwoty (84,75 mln zł) przeznaczy na mieszkaniówkę. Arka również będzie się posiłkować kredytami. - W przypadku branży deweloperskiej nawet w ponad 70 proc. - zapowiada dyrektor inwestycyjny funduszu Agnieszka Jachowicz. Ten fundusz pierwsze projekty deweloperskie chce zacząć jeszcze w tym roku.

O wejściu na rynek nieruchomości myśli także TFI BPH (złożyło już prospekt emisyjny).

Ceny rosną i rosną

Fundusze swoim udziałowcom obiecują zyski rzędu 10-12 proc. rocznie. Tymczasem coraz częściej o inwestycjach w mieszkania myślą także osoby prywatne, m.in. cudzoziemcy. Liczba takich transakcji wzrasta. - Pośredniczyłem ostatnio w sprzedaży luksusowego mieszkania w centrum Warszawy - opowiada Marek Stelmaszak, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. Sprzedał je Niemiec Irlandczykowi. Cena: 760 tys. zł za niewykończony lokal.

Na rynku w dużych miastach powstały nawet grupy ludzi, które inwestują w mieszkania jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty w ziemię. Kupują po kilka czy kilkanaście lokali, zbijając w negocjacjach cenę, ile się da. Potem, tuż przed zakończeniem inwestycji, odsprzedają swoje prawa osobom trzecim z solidnym, nawet kilkudziesięcioprocentowym zyskiem.