Klęska brytyjskiego wywiadu na Bałkanach

Brytyjski wywiad MI6 na Bałkanach został rozbity. To najpewniej zemsta ludzi z bałkańskich służb specjalnych za to, że MI6 ścigał zbrodniarzy wojennych i podsłuchiwał skorumpowanych polityków

W odstępie kilku tygodni powiązane ze służbami specjalnymi tygodniki w Bośni, Chorwacji i Serbii na pierwszych stronach ujawniły zdjęcia, dane i adresy brytyjskich dyplomatów, którzy w rzeczywistości kierowali w tych krajach wywiadem Jej Królewskiej Mości. Wszyscy skompromitowani dyplomaci albo już wyjechali, albo ukryli się w swych ambasadach. Praca brytyjskich szpiegów na Bałkanach stanęła w miejscu - stwierdza bez ogródek londyński dziennik "Daily Telegraph". A to właśnie MI6 - z racji historycznych wpływów Brytyjczyków na Bałkanach i niepisanej umowy wywiadów NATO - jest najważniejszą zachodnią służbą wywiadowczą w tym zapalnym regionie.

Eksperci są zgodni: jednoczesny atak w trzech krajach nie mógł być przypadkowy. MI6 narobiła sobie wielu wrogów, tropiąc zbrodniarzy z czasów wojen bałkańskich z lat 90. oraz szukając korupcyjnych powiązań handlarzy bronią i terrorystów ze światem polityki.

Eksperci podkreślają, że żadna tajna policja nie lubi, kiedy w jej kraju rządzi się obcy wywiad - a tak właśnie, często wręcz arogancko, zachowywali się na Bałkanach ludzie MI6. Jednak głównych przyczyn bezprecedensowej akcji należy szukać gdzie indziej: im bardziej kraje dawnej Jugosławii zbliżają się do zachodnich standardów, tym bardziej członkowie dawnego establishmentu czują zagrożenie i boją się rozliczeń.

Klęska pogromcy Miloszevicia

Pierwszą salwę oddał serbski tygodnik "Nedelnji Telegraf", który na okładce opublikował zdjęcie rezydenta MI6 w Serbii Anthony Moncktona. W środku gazeta pokazała także jego wizytówkę, adres mailowy i prywatne numery telefonów. Brytyjczyk - oficjalnie radca ambasady - już wyjechał z Belgradu.

Monckton był doskonale znany dziennikarzom śledzącym afery korupcyjne w Serbii. Według serbskiego reportera Zeljko Cvijanovicia Brytyjczyk naraził się szefom tajnej policji DB, dawnej podpory reżimu Slobodana Miloszevicia. To właśnie Monckton doprowadził do zwolnienia dyrektorów DB, którzy w 2001 r. stali za buntem specjalnej jednostki policji przeciwko dawnym opozycjonistom, który dopiero co obalili Miloszevicia i objęli władzę w Serbii.

Zwolniony po stłumieniu buntu wicedyrektor DB pracował potem właśnie w redakcji "Nedelnijego Telegrafu".

Szef MI6 w Belgradzie zasłynął w świecie tajnych służb, gdy w 2001 r. odegrał kluczową rolę w przekazaniu b. prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszevicia haskiemu Trybunałowi ds. Zbrodni w b. Jugosławii. Szefowie DB nigdy mu tego nie zapomnieli.

Dwa lata później, w 2003 roku, Monckton zaproponował demokratycznemu premierowi Zoranowi Dzindziciowi budowę służb specjalnych od nowa i ostrzegł go, że powiązana z politykami mafia chce obalić jego rząd. Wkrótce potem Dzindzić został zamordowany, a MI6 wszczęła własne dochodzenie w sprawie jego śmierci. Ujawnienie twarzy Moncktona wstrzymało to śledztwo w miejscu.

Sukces Karadzicia

Z kolei w Bośni MI6 straciła swego rezydenta zatrudnionego oficjalnie jako radca biura przedstawiciela Unii Europejskiej w Sarajewie. Jego nazwisko i zdjęcie opublikował na pierwszej stronie tygodnik "Slobodna Bosna".

Pod nadzorem MI6 bośniacka tajna policja prowadziła dużą operację podsłuchową, która miała doprowadzić do ujęcia ukrywającego się w Bośni Radovana Karadzicia, lidera bośniackich Serbów z czasów wojny i najbardziej obecnie ściganego zbrodniarza z wojen na Bałkanach. Eksperci uważają, że operacja być może dlatego nie wypaliła, bo ktoś życzliwy Karadziciowi przekazał informacje o podsłuchach prasie.

Według bośniackich mediów we władzach miejscowej tajnej policji OSA trwa wojna pomiędzy dwiema frakcjami. Od kilka dni temu sporem tym zajmuje się sąd - jeden ze zwolnionych dyrektorów OSA oskarża byłych przełożonych, że są na usługach MI6.

Gotowina bezpieczny

W Chorwacji z kolei tygodnik "Nacional" oskarżył premiera Ivo Sanadera, iż pozwolił MI6 na podsłuchiwanie chorwackich obywateli. - Brytyjscy szpiedzy okupują Chorwację! - pisze gazeta, która nie tylko pokazała twarze rezydenta wywiadu i trzech jego ludzi, ale i auta MI6 z chorwackimi numerami rejestracyjnymi.

Rząd Sanadera za główny cel polityki zagranicznej stawia sobie przystąpienie do NATO i Unii Europejskiej. MI6 w swych analizach dla premiera Blaira sprzeciwiała się temu, wskazując na złą wolę władz chorwackich w ściganiu zbrodniarzy wojennych z lat 90. - a przede wszystkim generała Ante Gotowiny, za którego pojmanie rząd USA obiecuje 5 mln dol. Gotowina jest oskarżany o deportację 150 Serbów z Krainy.

Według pragnącego zachować anonimowość oficera polskich służb specjalnych Brytyjczycy postawili Sanaderowi ultimatum - albo pomoże im pojmać Gotowinę, albo MI6 zrobi wszystko, aby zablokować wejście Chorwacji do UE. - Wiedząc, że Gotowina ma w Zagrzebiu wielu przyjaciół, Sanader pozwolił Brytyjczykom na prowadzenie operacji niezależnie od chorwackich służb, w tym także na sprowadzenie do Chorwacji specjalistycznego sprzętu i założenie stacji podsłuchowych - mówi nasz rozmówca.

Doszło do tego, że chorwaccy politycy zaczęli się bać telefonów komórkowych. I mieli powody - w 2000 r. MI6 przekazała mediom pochodzące z podsłuchu informacje o tym, iż grupa chorwackich oficerów sprzedaje broń Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Gdy chorwacki kontrwywiad POA opieszale zajmował się tą sprawą, premier Sanader na żądanie Brytyjczyków wyrzucił dyrektora POA. Ten zapowiedział zemstę i słowa najwyraźniej dotrzymał.