Jesienna nadpobudliwość

Zupełnie nie tak dawno przy szpaczej budce w moim ogrodzie pojawił się szpak i zaczął pogwizdywać. Teoretycznie wszystko było w porządku, bo szpaki przecież pogwizdują przy budkach. Tylko dlaczego akurat ten gwizdał teraz, to znaczy w drugiej połowie września i to tak jakby chciał założyć rodzinę?

Przecież dla szpaka, który wysiaduje jaja w marcu lub kwietniu to zupełnie nieodpowiednia pora. Co ciekawe, takie gwiżdżące zalotnie szpaki widywałem już kilka razy. Nie jest więc to jakiś pojedynczy odszczepieniec, ale raczej reguła. Wyjaśnienie tej dziwnej jesiennej aktywności jest dość proste. Otóż zaraz po okresie lęgowym wiele ptaków, w tym również szpaki, zmienia pióra. Fachowo nazywa się to pierzeniem i za to jak przebiega, odpowiadają hormony tarczycy. Dość często się zdarza, że ptak już wymieni swój garnitur na nowy, a tarczyca wciąż produkuje hormony. Ich działanie nie jest obojętne dla organizmu i jeżeli do tego dołoży się kilka słonecznych dni, to ptak wpada w jesienną nadpobudliwość. Bardzo podobne zachowania można obserwować również u zwykłych wróbli, które nagle we wrześniu zaczynają zbierać materiał na gniazdo. Oczywiście jajek z tego nie ma, zarówno u szpaków jak i u wróbli (tzn. u wróbli czasem się zdarzają). Za to jesienna aktywność sów, bo ich godowe głosy można usłyszeć również o tej porze roku, ma związek z przyszłymi jajami. Tu w Puszczy Białowieskiej bez trudu można teraz usłyszeć pogwizdywania sóweczki - najmniejszej europejskiej sowy. One także do złudzenia przypominają wiosenne nawoływania. Na co sowom te pohukiwanie jesienią? Można przypuszczać, że właśnie teraz dość duża ich część zajmuje terytoria i odnajduje partnera, z którym za parę miesięcy zajmie się wysiadywaniem jaj i wychowywaniem młodych. Wiosenne koncerty będą tylko potwierdzeniem tego, co te ptaki ustaliły między sobą jesienią.