Drugie śledztwo w sprawie ks. Jankowskiego

Elbląska prokuratura rozpoczęła nowe dochodzenie w sprawie ks. Henryka Jankowskiego. Tym razem - po doniesieniu samego prałata - śledczy szukają winnych przecieku ze śledztwa w sprawie pedofilii

- To nowe śledztwo nie jest wymierzone w dziennikarzy - tłumaczy Zbigniew Więckiewicz, szef Prokuratury Okręgowej w Elblagu. - Oni tylko wykonywali swoją pracę. Nas interesują ich informatorzy, dlatego będziemy przesłuchiwać prokuratorów, sędziów, policjantów i pracowników sekretariatów tych instytucji.

Przeciek zdarzył się w lipcu. Media zdobyły zeznania 16-letniego ministranta Sławomira R. na temat jego kontaktów z księdzem. Chłopak opowiadał sądowi m.in., jak prałat całował go w usta.

Opisały to lokalne i krajowe dzienniki - w tym "Gazeta" - a telewizja TVN przytoczyła nawet fragmenty zeznań.

- Zawiadomienie o przeciekach złożył pełnomocnik księdza Jankowskiego - mówi prokurator Więckiewicz. - Po trzech tygodniach porównywania materiałów prasowych i dokumentów śledztwa w sprawie pedofilii doszliśmy do wniosku, że rzeczywiście mogło do przecieku dojść.

Według naszych informacji zeznanie chłopaka przeciekło także do... gdańskiej kurii. To właśnie po zapoznaniu się z tym dokumentem metropolita gdański ks. Tadeusz Gocłowski postanowił doprowadzić do usunięcia prałata z funkcji proboszcza.