Skórka u Iwińskiego

Maciej Skórka, bohater afery hazardowej, jeden z "władców automatów", gościł kilkakrotnie w kancelarii premiera. W 2001 r. dwa razy odwiedzał Tadeusza Iwińskiego, doradcę premiera ds. międzynarodowych. Był także u byłego szefa UOP Andrzeja Kapkowskiego, do 2003 r. także doradcy premiera. Poinformowało o tym "Życie Warszawy".

Rafał Zasuń: Po co był u Pana Maciej Skórka?

Tadeusz Iwiński: Pierwszy raz przyszedł w 2001 r. razem z Wiesławem Huszczą, aby pogratulować mi stanowiska ministra.

Znał Pan wcześniej Skórkę?

- Nie pamiętam. Drugi raz przyszedł w sprawie osobistej, potrzebował zagranicznego leku dla dziecka i prosił mnie o pomoc w jego zdobyciu.

Skórka jest na tyle bogaty, że stać go na sprowadzenie każdego leku.

- Tłumaczył, że potrzebny mu jest w ciągu 24 godzin. Dzwoniłem do Ministerstwa Zdrowia i udało się mu pomóc.

Czy za drugim razem Skórka był sam?

- Nie, był z nim jakiś człowiek. Ale chcę podkreślić: dzięki Bogu, całe życie trzymałem się z daleka od spraw finansowo-gospodarczych. Artykuł w "Życiu Warszawy" traktuję jako trochę dwuznaczną inwigilację i próbę ataku także na premiera.