Z zeznań "Masy"

Jak świat przestępczy kontrolował rynek automatów do gry? Jak zbierał haracze, ile na tym zarabiał, jak dzielił pieniądze? O tym wszystkim w 2000 r. opowiedział prokuraturze Jarosław S. ps. "Masa" - świadek koronny w sprawie gangu pruszkowskiego

10 czerwca "Masa" zeznał, że to on sam zaproponował ściąganie haraczy z automatów "Pershingowi", szefowi jednej z grup wchodzących w skład "Pruszkowa". Pershing stwierdził, że "automaty na terenie Warszawy są już podzielone. Wtedy zaproponowałem, aby robić to na terenie Polski" - mówił "Masa" w prokuraturze okręgowej w Warszawie.

Haracz ze zniżką

"Na spotkaniu z "Pershingiem" ustaliliśmy, że "Franek" będzie jeździł po Polsce i zmusi firmy, które wstawiały maszyny do gry do lokali, do płacenia haraczu. Miało być to tak, że jeżeli firma wstawiała ponad tysiąc automatów, miała płacić 100 dolarów miesięcznie od automatu, jeżeli zaś firma miała mniej niż tysiąc automatów, wtedy miało być płacone 50 dolarów miesięcznie od automatu" - opowiadał "Masa" prokuratorom.

7 lipca dodał szczegóły: ""Franek" mówił, że po ustaleniu właścicieli automatów i adresów firm jechał na rozmowę z właścicielem takiej firmy. Przedstawiał się, że jest z Pruszkowa od "Masy" i "Pershinga". Mówił, że dane miasto współpracuje z grupą pruszkowską i właściciel ma płacić określoną kwotę pieniędzy od każdego wstawionego automatu, a jeżeli nie będzie chciał, jego automaty zostaną wyrzucone na bruk. W przypadku zapłacenia haraczu grupa gwarantuje mu miejsce w lokalu i ochronę przed konkurencją, a jeżeli wskaże inną firmę wstawiającą automaty, z której można ściągać haracz, to on będzie miał zniżkę. "Franek" mówił mi, że jest to metoda skuteczna i właściciele godzą się na to".

Firmy związane z SLD

Właścicieli automatów gang podzielił na dwie grupy. Z jednej ściągali haracze "Masa", "Franek" i "Pershing". Druga była dla nich nietykalna. Dlaczego?

""Pershing" dostał od "Malizny" listę, ja dostałem tę samą listę od "Parasola". Była to grupa sześciu firm wstawiających automaty do gry. Według polecenia "starych" z tych firm nie można było zbierać haraczy. "Parasol" powiedział mi, że te firmy płacą grupie po 50 tys. dolarów miesięcznie każda. A grupa w zamian ochrania ich maszyny, tzn. dba, żeby nie wchodziła konkurencja. Parasol mówił, mi, że to są firmy związane z SLD, finansujące tę partię" - zeznał "Masa" 10 czerwca 2000 r.

Miesiąc później dodał: "Wiem, że haracze dla "starych" z automatów do gry płaciła firma Nowapol. Nie wiem, gdzie ta firma ma siedzibę".

"Masa" twierdzi, że miał listę tych firm, ale gdy wrócił do domu po aresztowaniu, nie znalazł jej. Podobnie zaginął spis firm płacących "Pershingowi" i "Masie" sporządzony przez "Franka" w komputerze, z nazwami firm, liczbą maszyn, kwotami. "Masa" przypomniał sobie tylko, że najwięcej haraczy ściągali w południowej Polsce. "Na pewno płaciła firma Pol Matic". Nie wiem, skąd była ta firma i gdzie ma siedzibę" - mówił 7 lipca w prokuraturze.

Większy zysk niż na narkotykach

"W marcu były już pierwsze pieniądze z automatów załatwione przez "Franka". Było to 240 tys. zł lub 340 tys. zł. Potem "Franek" regularnie piątego każdego miesiąca aż do grudnia 1999 r. przywoził różne kwoty z tych haraczy. Oceniam, że do grudnia 1999 r. "Franek" przywiózł z tych haraczy ok. 3 mln zł. Pieniądze były dzielone w ten sposób, że "Franek" i jego grupa łącznie brali połowę kwoty z danego miesiąca. Druga połowa dzielona była po równo pomiędzy mnie i "Pershinga"" - zeznał "Masa" 7 lipca 2000 r.

Zeznając 13 lipca 2000 r., "Masa" był przekonany, że proceder trwa nadal: "Trudno mi w tej chwili wymienić poszczególne restauracje, które płaciły takie haracze, ale wiem, że są one ściągane do tej pory przez każdą z grup podlegających "starym". Podobnie jest z firmami ustawiającymi automaty do gry. Jest to odrębna gałąź osiągania zysków przez grupę. Po haraczach, jakie przywoził "Franek", gdy pracował dla "Pershinga", mogę ocenić, że są to ogromne pieniądze przynoszące grupie większy zysk niż handel narkotykami. Wydaje mi się również, że chęć przejęcia przez "starych" zysków, jakie osiągał "Pershing" z automatów, była jedną z przyczyn zastrzelenia go".

Prokuratura jak dotąd nie zajęła się tą dziedziną działań "Pruszkowa".