Sąd, sala 252, godz. 9.30. Rywin ma głos

Jutro przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczyna się proces Lwa Rywina

Oskarżony jest on o płatną protekcję: pośrednictwo w załatwieniu korzystnej dla Agory nowelizacji ustawy o mediach w zamian za 17,5 mln dolarów łapówki dla SLD i stanowisko prezesa Polsatu dla niego.

Sędzia Marek Celej sprawdzi dane Rywina: wiek - 58 lat, zawód - tłumacz, zajęcie - producent filmowy, stan cywilny - żonaty, syn - Marcin, 30 lat, majątek: segment przy ul. Cypryjskiej, dom w Konstancinie przy ul. Batorego, dom rekreacyjny w Kamieniu, udziały w spółkach Polcom Invest, Heritage Films, M.S. Dotychczas niekarany.

Sędzia pouczy Rywina, że może zgodzić się na wyrok skazujący bez procesu, głośną w ostatnich dniach tzw. ugodę. Jeżeli prawdziwe są sygnały wysyłane przez obrońców Rywina, ugody nie będzie.

Z ławy po lewej stronie sali podniesie się prokurator Katarzyna Kwiatkowska. Przeczyta zarzut i uzasadnienie oskarżenia. Powie o bezspornych dowodach winy Rywina, np. taśmie z nagraniem jego korupcyjnej propozycji, której autentyczność potwierdzili biegli. Uzasadni, dlaczego Rywin odpowiada przed sądem sam. Nie wyjaśni jednak, dlaczego organa ścigania nie dotarły do "grupy trzymającej władzę", choć powie, że do postawienia zarzutu Rywinowi nie był to warunek konieczny.

Nie minie godzina, gdy sędzia zapyta: "Czy oskarżony zrozumiał akt oskarżenia, czy przyznaje się do winy?". Na moment na sali rozpraw nr 252 zapadnie cisza. "Tak" z ust Rywina nie padnie.

"Czy oskarżony korzysta z prawa do odmowy składania wyjaśnień, czy będzie odpowiadał na pytania sądu, prokuratora, obrońców?" - zapyta sędzia.

Co wtedy zrobi Rywin jest największą zagadką. Najprawdopodobniej odmówi odpowiedzi na pytania, składania wyjaśnień i - tak jak przed komisją śledczą - złoży tylko oświadczenie. Po dwóch godzinach dziewięć ekip telewizyjnych, blisko 100 dziennikarzy z Polski i świata się rozjedzie.

Posłowie, jeżeli któryś z nich pokaże się w sądzie, zdążą do Sejmu na godz. 13, gdzie po raz kolejny w Sali Kolumnowej zbierze się komisja śledcza, by badać to, czego zbadać nie chciała prokuratura i czego badać - zapewne - nie będzie też sąd.