Religia dla 4 i 5-latków

Łódzka kuria chce, by 4- i 5-letnie przedszkolaki uczyły się religii. - Pomysł dobry, ale nie mamy pieniędzy - martwią się dyrektorzy łódzkich przedszkoli

- Zależy nam, by na katechezę chodziły wszystkie dzieci z łódzkich przedszkoli - mówi ks. Józef Fijałkowski, wikariusz biskupi ds. katechizacji. - Psychologia pokazuje, że wychowanie powinno rozpoczynać się jak najwcześniej.

Księża tłumaczą, że według dokumentu Ministerstwa Edukacji z 2000 roku nauka religii powinna odbywać się w szkołach i przedszkolach w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. W większości łódzkich placówek katechezę mają sześciolatki, gdzieniegdzie młodsze dzieci. - Skoro w dokumencie ministerstwa zapisano, że zajęcia religii mają być w przedszkolu, to znaczy, iż powinny z nich korzystać nie tylko dzieci z zerówek - uważa ks. Fijałkowski. - Dlatego będziemy zabiegać, aby religię miały młodsze dzieci.

Aby projekt mógł być zrealizowany, potrzebna jest zgoda dyrektorów przedszkoli. O to postarają się proboszczowie. Niedługo zaczną z nimi rozmowy. - To dobry pomysł - uważa Barbara Beta, dyrektor przedszkola nr 130 przy ul. Podhalańskiej. - Chętnie porozmawiamy o tej sprawie.

Jednak aby można wprowadzić dodatkowe zajęcia, potrzebne są pieniądze dla nauczycieli religii. Dyrektorzy twierdzą, że z tym będzie kłopot. - Placówki już są pozadłużane - narzeka Aleksandra Kaczuba, wicedyrektor przedszkola nr 112 przy ul. Wileńskiej w Łodzi. - Brakuje na remonty, pomoce naukowe.

- O pieniądze można wystąpić do Urzędu Miasta - radzi ksiądz Fijałkowski. - Liczymy, że od początku 2004 r. powinno udać się zorganizowanie zajęć.

Jak będzie wyglądała katecheza dla cztero- i pięciolatków? Ks. Fijałkowski: - Dziecko przedszkolne bardziej uczy się sercem niż głową, więc zajęcia powinny trafiać do serca. Wszyscy pamiętamy miłe momenty z dzieciństwa. Mogą do nich należeć piosenka czy zabawa z obrazem. Taka jest zasada pracy z najmłodszymi dziećmi.

Co na to rodzice?

- Maluchy nie powinny być do niczego zmuszane. Wtedy mogą się tylko zniechęcić - mówi Małgorzata Zganiacz, mama 4-latki z przedszkola nr 130.

- I żadnego straszenia piekłem - dodaje Marcin Makarski, ojciec 4-letniego Pawła.

Makarski zastanawia się też, co stanie się z dziećmi, które na religię nie będą chodziły. - Przecież taki 4-latek nie pójdzie wcześniej do domu.

Taka sytuacja może się zdarzyć. W łódzkich przedszkolach są przecież dzieci różnych wyznań: adwentyści dnia siódmego czy zielonoświątkowcy. - Z maluchami pozostanie nauczyciel - uspokaja Beta.

DLA GAZETY

Elżbieta Woźniak

zajmuje się przedszkolami w wydziale edukacji i sportu Urzędu Miasta Łodzi

Problem polega na tym, że brakuje ludzi, którzy mogliby w fachowy sposób tę dodatkową religię poprowadzić. Zajęcia muszą mieć formę zabawy, powinny zainteresować dziecko, a nie je zniechęcić. Nie wystarczy zatem, że prowadzący zajęcia ukończy kurs katechetyczny - ważne też, by miał wykształcenie pedagogiczne. Kolejny problem to pieniądze, bo przecież wszystkie obciążenia spoczną na barkach gminy. A my jesteśmy na etapie wprowadzania obowiązku przedszkolnego dla sześciolatków i najpierw do tego musimy się dobrze przygotować.

Z dokumentu Katechizacja w Archidiecezji Łódzkiej w roku szkolnym 2003/2004.

"Wydział katechetyczny pragnie w tym roku szkolnym zwrócić większą uwagę na katechizację w przedszkolach i zachęca katechetów, aby nauczaniem religii i chrześcijańskim wychowaniem objęte zostały nie tylko dzieci klas "0", ale również dzieci cztero- i pięcioletnie"