Wyroki śmierci za zamach w Casablance

W procesie o serię zamachów terrorystycznych w Casablance z 15 maja tego roku we wtorek zapadły wyroki śmierci

W pięciu atakach zginęło 45 osób, w tym 12 z 14 zamachowców. Wśród skazanych na śmierć przez marokański sąd jest dwóch zamachowców, którzy przeżyli i zdołali uciec z miejsca ataku, 23-letni Mohamed Omari i 27-letni Raszid Dżalil. Skazani są członkami ekstremistycznej organizacji marokańskiej Salafija Dżihad, która chce zamienić Maroko w państwo, w którym obowiązywałoby prawo koraniczne, a na razie walczy z obecnością cudzoziemców w kraju. 15 maja brygada zamachowców-samobójców, mieszkańców slumsów pod Casablancą, wmieszała się w tłum turystów i przechodniów i za pomocą środków wybuchowych domowej roboty wysadziła hotel, którego właścicielem był Kuwejtczyk, włoską restaurację (jej właścicielem jest Żyd), konsulat Belgii, żydowski klub i cmentarz. "To było dzieło szatana" - powiedział prokurator, uzasadniając sięgnięcie po najwyższy wymiar kary. Oskarżyciele twierdzą, że terroryści planowali dalszą serię zamachów na ośrodki turystyczne.

W masowym procesie, w którym na ławie oskarżonych zasiadło 87 osób, zapadły wyroki od dziesięciu miesięcy więzienia do kary śmierci. Odczytanie wyroków skazani powitali okrzykami: "Bóg jest wielki". Ponieważ zamachy nastąpiły pięć dni po niemal identycznych trzech zamachach w stolicy Arabii Saudyjskiej, do których przyznała się al Kaida, i w tym przypadku przypisano je ben Ladenowi. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że Maroko uosabia wszystko, co al Kaida zwalcza w świecie muzułmańskim - jest turystycznym rajem, krajem otwartym, stowarzyszonym z UE, reprezentuje umiarkowaną odmianę islamu i ma na czele młodego reformatorskiego króla Mohammeda VI. Jednocześnie w biednych marokańskich slumsach narasta frustracja, a wakacyjna swoboda obyczajowa bogatych białych turystów drażni ubogich muzułmanów. Jednak bezpośrednich dowodów na to, że al Kaida maczała palce w organizacji zamachów, w Casablance nie znaleziono.

Zaraz po ogłoszeniu wyroku zaprotestowały miejscowe organizacje obrońców praw człowieka, które walczą o zniesienie kary śmierci i powołują się na aspiracje Maroka związane z UE. Obserwatorzy wyrażali wątpliwość, czy orzeczona kara zostanie wykonana, bo straceni terroryści byliby czczeni jako męczennicy. Proces za Casablancę to tylko pierwsza z serii spraw przeciwko ekstremistom. W więzieniach na proces czeka następnych 600.