Niedawno przeczytane - Osobisty organ szefa rządu

Janusz Rolicki, ?Rzeczpospolita?, 27 lutego

Od czasu występów Adama Michnika przed komisją śledczą Sejmu publicyści na różne głosy pytają: czyim organem jest "Trybuna"?

Ponieważ obserwuję ją bacznie od lat, śmiało mogę odpowiedzieć (...): "Trybuna" jest organem osobistym Leszka Millera. (...) Marek Barański [naczelny "Trybuny"], dziennikarz z bogatą przeszłością, odnalazł swe miejsce pod słońcem - w służbie obecnemu premierowi (...). Wreszcie trafił swój na swego. Nie przesadzam; w tym krótkim przecież okresie Leszek Miller zdołał udzielić Markowi Barańskiemu dwóch wywiadów, odwiedzić zespół na tzw. Wigilii redakcyjnej, zabrać ze sobą nowego pupila w podróż służbową do Busha i Kalifornii. (...) Wiadomo także, że dzięki znajomości numerów komórkowych premiera szef "Trybuny'" ma stały z nim kontakt (...).

Każdy czołowy polityk potrzebuje dziś narzędzia publicystycznego, które kontroluje, a nie jest z nim w pełni identyfikowany. Tak jest też z premierem (...). Gdy np. jesienią okazało się, że marszałek Sejmu Marek Borowski wiąże się z prezydentem i zamierza odgrywać bardziej samodzielną rolę na scenie politycznej, szef "Trybuny" pospieszył premierowi z pomocą.

Dopadł marszałka w Moskwie, i to bardzo skutecznie. Zaatakował go piórem miejscowego korespondenta za zbytnie zabiegi o poprawę pozycji Kościoła katolickiego w Rosji, a następnie "Trybuna" zauważyła, że szef Sejmu - z racji swej nieskuteczności - nie spotkał się z prezydentem Putinem. (...) Razy Barańskiego zadane głowie Sejmu niczym uderzenia maczugą okazały się skuteczne, bowiem marszałek niebawem niczym syn marnotrawny powrócił na premierowskie łono i stosunki między obu panami poprawiły się.

Podobnie jak wobec marszałka "Trybuna" używana jest jako narzędzie perswazyjne w stosunku do prezydenta, a także baronów SLD (...).

[Pytanie,] dlaczego prywatny w stu procentach dziennik wykazuje się tak wielką powolnością w stosunku do życzeń szefa partii (...). W 1998 r. gazeta sprzedawała się w 66 tys. egzemplarzy dziennie, obecna jej sprzedaż spadła do 31-32 tys. W rezultacie od 2000 r. dziennik przynosi milionowe straty (...). Spółka [Ad Novum - wydawca dziennika] zalega z wielomilionowymi sumami drukarni (Dom Słowa Polskiego) będącej własnością skarbu państwa. Przez wiele miesięcy w ubiegłym roku nie płaciła ZUS za swych pracowników. A jednak rzecz, można powiedzieć, pozostaje w rodzinie i premier jako właściciel długów - formalnie nadzoruje je podległy mu minister skarbu - nie potrzebuje żadnego, najmniejszego nawet bacika, aby trzymać na krótkiej smyczy samego właściciela i jego gazetę (...). Jesienią pewnie nie bez wiedzy premiera kilka dużych spółek skarbu państwa, m.in. KGHM i Totalizator Sportowy, pospieszyło Ad Novum z doraźną pomocą, aby wesprzeć ogłoszeniami upadający dziennik. W rezultacie w czwartym kwartale wpływy z tytułu zamówienia ogłoszeń przez firmy państwowe (...) miały wynieść, jak słyszałem, przeszło pół miliona złotych (...).

Dzięki takiemu stylowi zarządzania majątkiem publicznym Leszek Miller ma w swych rękach codzienną gazetę będącą dziś - dzięki sposobowi referowania sprawy Rywina - na ustach wszystkich...

Wkrótce opublikujemy repliki "Trybuny"