"Porażki olimpijczyków? To nie kwestia pieniędzy! Chodzi o WF" [PUBLICYŚCI]

- Ta olimpiada to upadek mitów - zawiodła Jędrzejczak, zawiedli siatkarze. Wydajemy więcej pieniędzy na przygotowania do igrzysk, ale błąd tkwi gdzie indziej. To zły system szkolenia - mówił w "Poranku" Andrzej Talaga. Złe podejście do sportu - zdaniem publicystów - kształtuje się w szkole.

Wszystkiemu winna szkoła i nauczyciele. Powinni zająć się wszystkimi bolączkami naszego życia" [BLOG]

W "Poranku TOK FM" komentatorzy omawiali słabe występy polskich sportowców na igrzyskach w Londynie. Polska po piętnastu dniach igrzysk zajmuje 26. miejsce w klasyfikacji medalowej. Wczoraj sromotną porażkę ponieśli polscy siatkarze . - Wyniki sportowe są pochodną pieniędzy. W Polsce na przygotowanie olimpijczyków jest ich więcej, a wyniki są wciąż słabe - mówił Andrzej Talaga z "Rzeczpospolitej".

Dzieci nie chcą ćwiczyć

Jak zauważył Andrzej Godlewski z TVP zawiedli faworyci. Większość zdobytych przez Polskę medali to niespodzianki.

Publicyści zgodzili się, że potrzebna jest całkowita zmiana podejścia do sportu. Według Pawła Wrońskiego z "Gazety Wyborczej" winne jest nie szkolenie, ale system kulturowy i szkoła. - Każdy nasz zawodnik to jakiś heros, który musi walczyć ze sobą. Jedną z naszych kajakarek trzeba było wyciągać z kajaka - mówił komentator. - W szkole nie ma zajęć z gimnastyki, ani sprawdzianów lekkoatletycznych. W Wielkiej Brytanii zajęcia sportowe są obowiązkowe dla wszystkich studentów. To kształtuje charakter - dodał.

Z Wrońskim zgodził się Andrzej Talaga. - Ogranicza się lekcje WF-u, ale również nie przeprowadza się selekcji wśród dzieci. Na Zachodzie to norma - zauważył publicysta.

Lekcje wychowania fizycznego sa nudne, monotonne i mało atrakcyjne dla dzieci i młodzieży, która zraża się do sportu. Dominika Wielowieyska powiedziała, że jedną z przyczyn są nieangażujący się w swoją pracę nauczyciele WF-u. - Gmina nie może zmusić takiego nauczyciela do tego, aby pracował dłużej - zaznaczyła prowadząca "Poranek".

Na gospodarce rząd się przejedzie, na Smoleńsku nie

Komentatorzy odnieśli się również do zapowiedzi gospodarczych. Ministerstwo Finansów poinformowało, że prognozy mówiące o wzroście PKB na poziomie 2,9 proc. w 2013 r. są zbyt optymistyczne. Prawdopodobne wydaje się również przekroczenie 13-proc. progu bezrobocia.

- Pogarszająca się sytuacja gospodarcza może doprowadzić do protestów społecznych i najpoważniejszego kryzysu tego rządu - mówił Andrzej Talaga. Według publicysty skoncentrowanie się PiS-u na problemach społecznych jest kierunkiem, który może pomóc w przejęciu wyborców. - Na gospodarce rząd się przejedzie, na Smoleńsku nie - dodał.

Paweł Wroński uznał PiS za partię, która dla wyborców nie jest wiarygodna jako krytyk rządu. - W sytuacji kryzysowej bardziej wiarygodnym krytykiem wydają się partie lewicowe - powiedział dziennikarz. Zaznaczył jednak, że nie mają one człowieka, który mógłby wskazać konkretną alternatywę dla rozwiązań rządowych.

Według Andrzeja Godlewskiego jesień może być gorąca. - Ludzie, którzy kończą studia i nie mogą znaleźć pracy. Rodzice, którzy muszą wydać dużo pieniędzy na podręczniki szkolne. Depresyjny nastrój po olimpiadzie może się pogłębiać - powiedział gość "Poranka".

Więcej o: