Co stało się z irlandzkim kibicem? "Są rozbieżności w zeznaniach"

21-letni James Nolan po raz ostatni wypłacił pieniądze z konta w sobotę wieczór, z bankomatu w Bydgoszczy. - Był w świetnej formie. Miał zadzwonić w Dzień Ojca. Wysłałem mu doładowanie konta na telefonie, bo było na wyczerpaniu. Bardzo się martwimy - mówi ojciec Irlandczyka, który rozmawiał z synem również tego wieczora. W nocy z soboty na niedzielę, chłopak zniknął bez śladu. Poszukiwania młodego kibica z Irlandii, który przyjechał do Polski z przyjaciółmi na Euro 2012, trwają trzeci dzień. Dziś będą przesłuchani jego znajomi. - Są rozbieżności w ich relacjach, musimy to wyjaśnić - mówi rzecznik policji.

James Nolan po raz ostatni widziany był niedzielę w Bydgoszczy około godz. 1.30 w nocy. Bawił się wtedy wraz z przyjaciółmi w klubie PRL na Starym Rynku. Nad ranem Irlandczycy wrócili do hotelu na Osiedlu Leśnym, gdzie mieszkali. Kiedy wstali, zorientowali się, że nie ma z nimi Jamesa. Około godziny 17 powiadomili policję o jego zaginięciu.

Sprawdzają las i dno Brdy

Pierwsze informacje o zaginięciu młodego Irlandczyka pojawiły się wczoraj, w irlandzkim serwisie Thejournal.ie , doniesienia o poszukiwaniach i apelu rodziny podał też m.in. BBC. Dziś o pomoc w poszukiwaniach apelują media w całej Polsce, w Irlandii oraz użytkownicy portali społecznościowych m.in. Facebooka i Twittera.

Bydgoska policja intensywnie szuka cudzoziemca. Od momentu zgłoszenia jego zaginięcia sprawdzono już m.in. szpitale i inne placówki służby zdrowia, hotele, motele i lokale gastronomiczne. Zdjęcie Jamesa przekazano wszystkim patrolom w mieście, a także korporacjom taksówkarskim oraz bydgoskim prostytutkom. Funkcjonariusze przeszukali również większe kontenery na śmieci i dno Brdy w okolicach Starego Rynku.

- Aktualnie trwają szeroko zakrojone poszukiwania, m.in. na terenach leśnych w pobliżu hotelu, w którym nocował 21-latek wraz z przyjaciółmi. Nadal przeszukujemy także dno Brdy. Dzisiaj będzie sprawdzał je specjalny robot oraz płetwonurkowie - powiedział nadkom. Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego bydgoskiej policji. Relacja z poszukiwań zaginionego Irlandczyka >>

Są rozbieżności w zeznaniach przyjaciół Jamesa

Funkcjonariusze nie wykluczają również, że zaginiony mógł wyjechać do innego miasta. Wczoraj kibice z Irlandii udali się bowiem do Poznania na mecz Irlandia-Włochy.

Grupa 10 osób, które przyjechały razem z 21-latkiem na Euro 2012, została jednak w Bydgoszczy. - Dzisiaj te osoby będą przesłuchiwane z udziałem biegłego tłumacza. Są pewne rozbieżności w tym, co mówią odnośnie nocy, kiedy zaginął ich kolega, i musimy to wszystko wyjaśnić - powiedział Daszkiewicz. Jak dodał, z wstępnych ustaleń wynika, że przyjaciele podzielili się w trakcie zabawy na dwie grupy i każda myślała, że James jest "z innymi".

Daszkiewicz zaznaczył również, że o zaginięciu kibica z Irlandii zostały już powiadomione jednostki policji w całej Polsce. Na razie weryfikowane są wszelkie informacje, zabezpieczane są również nagrania z monitoringu, z lokali w pobliżu miejsca, gdzie po raz ostatnio widziano 21-latka.

Obiecał, że zadzwoni w Dzień Ojca

Rodzina Jamesa na łamach irlandzkich mediów prosi o kontakt wszystkie osoby, które mogą mieć jakiekolwiek informacje na temat miejsca jego pobytu. Jak powiedział w rozmowie z portalem Independent ojciec 21-latka, ostatni raz miał kontakt z synem w sobotę. - Rozmawialiśmy w sobotni wieczór, a on był w świetnej formie. Powiedział, że zadzwoni w Dzień Ojca. Wysłałem mu doładowanie konta na telefonie, bo było na wyczerpaniu. Byliśmy w stałym kontakcie, więc teraz bardzo się martwimy - powiedział. Z kolei w rozmowie z Thejournal.ie, wuj 21-latka relacjonował, że w sobotę wieczorem James po raz ostatni wypłacił pieniądze ze swojego konta bankowego.

James Nolan w dniu zaginięcia ubrany był w białą koszulkę ze zdjęciem Chucka Norrisa, ciemne jeansy i szare trampki. Irlandczyk ma ok. 170 cm, brązowe włosy i niebieskie oczy. Wszyscy, którzy go widzieli, proszeni są o kontakt z policją pod nr 997 lub 52 588 12 49. Można również skontaktować się z przyjaciółmi i rodziną zaginionego pod numerem 0 880 529 104.

Pracuje codziennie 16 godzin, bez wolnych dni i nie narzeka [FOTOREPORTAŻ Z KUBY] >>

Więcej o: