Samospalenie na Tiananmen

Próbę samospalenia w centrum Pekinu podjęło we wtorek, w przeddzień chińskiego Nowego Roku, pięciu członków nielegalnego stowarzyszenia Falun Gong. Oficjalna agencja Xinhua, która nazwała to próbą złożenia z samych siebie ofiary całopalnej, twierdzi, że jedna kobieta zmarła na miejscu, pozostałych czterech ciężko poparzonych pogotowie zabrało do szpitala.

Samospalenie na Tiananmen

Próbę samospalenia w centrum Pekinu podjęło we wtorek, w przeddzień chińskiego Nowego Roku, pięciu członków nielegalnego stowarzyszenia Falun Gong. Oficjalna agencja Xinhua, która nazwała to próbą złożenia z samych siebie ofiary całopalnej, twierdzi, że jedna kobieta zmarła na miejscu, pozostałych czterech ciężko poparzonych pogotowie zabrało do szpitala.

Około 11 czasu warszawskiego na oczach znajdującego się na placu pracownika CNN, pięciu zwolenników zakazanego ruchu, którego nauczanie jest mieszaniną taoizmu, buddyzmu i tradycyjnej gimnastyki chińskiej, oblało się benzyną i podpaliło. Zanim objęły ich płomienie, unieśli ręce do góry w geście charakterystycznym dla praktykujących Falun Gong.

W ciągu 18 miesięcy, jakie minęły od czasu delegalizacji stowarzyszenia, plac Niebiańskiego Spokoju był już wiele razy świadkiem pokojowych protestów najbardziej wytrwałych zwolenników Falun Gong. We wtorek zostało tam aresztowanych kilku innych członków stowarzyszenia: jedni, gdy rozdawali ulotki, inni, gdy usiłowali rozwinąć transparent z emblematami Falun Gong.

Wtorkowej manifestacji władze się spodziewały, obstawiły plac milicją. "Dziennik Pekiński" przestrzegał członków ruchu: "Niczym szczur przebiegający przez ulicę, którego każdy chce przejechać, ściągną oni na siebie poważne sankcje karne, by ostatecznie doznać hańby porażki".

W ostatnich tygodniach, po apelach przywódcy ruchu Li Honghzi, doszło do radykalizacji protestu; na prowincji członkowie ruchu usiłują popełniać zbiorowe samobójstwa, skacząc z budynków. Liczba ofiar nie jest znana.

Władze, którym wydawało się do niedawna, że już rozgromiły wroga, są bezradne. Dwa miesiące temu powstało nowe stowarzyszenia do walki z Falun Gongiem - Chiński Ruch Antykultowy. Obecnie zbiera on milion podpisów pod listem potępiającym Falun Gong. List zostanie przedstawiony w marcu na dorocznym spotkaniu Komisji Praw Człowieka ONZ, która będzie debatowała nad oceną Chin.

Ocenia się, że w obozach i aresztach siedzi co najmniej od 5 do 10 tys. członków ruchu. Władze usiłują złamać ich torturami i zmusić do wyrzeczenia się swego przywódcy. 104 zmarło w wyniku brutalnego traktowania przez policję i strażników.

Reuters, mak