Mężczyzna znaleziony w Tatrach to 36-letni Włodzimierz N., były żołnierz zawodowy

Mieszkanki Węgorzewa rozpoznały mężczyznę znalezionego w Tatrach. Twierdzą, że to 36-letni Włodzimierz N., ich syn i brat, były żołnierz zawodowy, który służył na misjach w Libanie i Iraku, a w czerwcu oświadczył rodzinie, że wyjeżdża za granicę. Jak znalazł się w szałasie w Tatrach - nadal nie wiadomo.

Wiek Włodzimierza N., znalezionego w Tatrach, przebywającego obecnie w szpitalu mężczyzny, określony na 30-35 lat zgadza się. Jak powiedział "Gazecie Olsztyńskiej"ordynator oddziału, na którym przebywa mężczyzna, rodzina podała też takie szczegóły, których nikt wcześniej nie znał. Wszystko wskazuje więc na to, iż to mieszkaniec Węgorzewa. On sam jednak nadal nic nie mówi i nie jest jasne dlaczego. Ordynator zakopiańskiego szpitala powiedział nam, że mężczyzna nie doznał w ostatnim czasie żadnego urazu, który wyjaśniałby jego milczenie.

Powiedział rodzinie, że wyjeżdża na trzy lata. Czy w ogóle wyjechał?

- Na 99 proc. mężczyzna jest mieszkańcem Węgorzewa z województwa warmińsko-mazurskiego - mówi Kazimierz Pietruch, rzecznik zakopiańskiej policji. - Był żołnierzem zawodowym. Pod koniec czerwca oświadczył rodzinie, że wyjeżdża na trzy lata za granicę na jakąś misję wojskową i nie będzie się z nią kontaktował. Nie określił bliżej dokąd - miała to być Azja bądź Afryka. Czy w ogóle wyjechał? Nie wiemy tego, bo z mężczyzną nie można się jeszcze komunikować.

Włodzimierz N. prawdopodobnie nie wyjechał jednak na misję. Jak podaje Radio Zet - powołując się na dowódcę, który również miał rozpoznać mężczyznę - Włodzimierz N. został zwolniony ze służby wojskowej, z powodów zdrowotnych, a opuszczając w czerwcu dom rodzinny, był załamany.

Rodzina rozpoznaje anonimowego pacjenta szpitala w Zakopanem

Rodzina Włodzimierza N. nie poszukiwała go wcześniej w przeświadczeniu, że - tak jak zapowiadał - jest za granicą. Jednak po obejrzeniu jednego z programów informacyjnych rodzina zgłosiła się do policji w Węgorzewie i powiedziała, że rozpoznaje mężczyznę.

Policja węgorzewska skontaktowała się z zakopiańską, która zaplanowała na dziś okazanie pacjenta rodzinie. - Mężczyzna został ogolony, a jego zdjęcia umieściliśmy na stronie internetowej. Po tym fakcie skontaktowałem się z matką mężczyzny, ona weszła na stronę i potwierdziła, że to jej syn - opowiada nam podinsp. Kazimierz Pietruch z zakopiańskiej policji. - Rozpoznała też charakterystyczny nóż, który znaleziono przy mężczyźnie. Poprosiliśmy kobietę, aby zjawiła się w komendzie policji w Węgorzewie dopełnić czynności procesowych. My czynności zakończymy, dopiero kiedy tego mężczyznę okażemy jego bliskim.

Nie jest jeszcze jasne, kiedy rodzina przyjedzie z Węgorzewa do Zakopanego. - Jestem dopiero umówiony z nimi na telefon - mówi podinsp. Pietruch. - To dosyć daleka droga, więc będziemy rozmawiali o stronie technicznej, kiedy oni przyjadą i kiedy będziemy mogli zrobić to okazanie.

Policja sprawdzała różne identyfikacje

Ustalanie tożsamości mężczyzny znalezionego w Tatrach trwa od kilku dni. Jeszcze dziś przed południem wydawało się, że człowiek ten pochodził z Makowiska na Podkarpaciu. Na zdjęciach rozpoznała go mieszkanka tej miejscowości. - To podróżnik. Mieszkał tu z matką, ale nie pojawiał się zbyt często - mówiła portalowi Gazeta.pl.

- Mieliśmy ogrom różnych zgłoszeń od osób z całej Polski, które twierdziły, że rozpoznały mężczyznę. Te najbardziej prawdopodobne sprawdzamy - mówił rzecznik zakopiańskiej policji Kazimierz Pietruch, apelując o niewyciąganie zbyt pochopnych wniosków.

Okazało się, że ta identyfikacja była błędna. Gdy policjanci dotarli do krewnego mężczyzny z Makowisk, ten nie rozpoznał go na zdjęciu.

Ratownicy znaleźli wychłodzonego mężczyznę w pustym szałasie

Przypomnijmy, że mężczyzna został znaleziony w piątek na Polanie pod Kopieńcem. Podczas rutynowego patrolu Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanej przez turystów części Tatr. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna.

- Był ubrany nieodpowiednio do panującej w górach pogody: w polarowe spodnie, kurtkę, a poza tym poowijany był w kołdry, szmaty, które gdzieś znalazł - powiedział pracownik TPN. Nie wiadomo, jak długo mężczyzna znajdował się w górach. - Nie było z nim kontaktu, na wszystkie pytania odpowiadał "nie wiem", "nie pamiętam". Natychmiast został wezwany helikopter TOPR, który przetransportował go do szpitala - dodał Polak.

Znaleziony mężczyzna ma 30-35 lat, ok. 189 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała, ma rude włosy, jasnoniebieskie oczy, nos średni, uszy przyległe. Obecnie przebywa w szpitalu, gdzie trafił z poważnymi obrażeniami stóp. Na szczęście jego stan się poprawia i nie będzie konieczna amputacja kończyn.

Zaginął Filip Dymkowski ps. "Batman". Pomóż go odnaleźć [ZDJĘCIA] >>

 

Mężczyzna znaleziony w Tatrach. Nic nie mówi >>

Więcej o: