Zgwałcona przez policjanta, którego wezwała na pomoc

Kiedy 19-letnia, samotna matka dwójki dzieci z Milwaukee wezwała policję, nie spodziewała się, że za chwilę padnie ofiarą napaści ze strony jednego z funkcjonariuszy. Mężczyzna zgwałcił kobietę.

Kobieta wezwała policję, bo ktoś wybił cegłą okno w jej łazience, a następnie zaczął kopać drzwi jej domu. Mundurowi zjawili się u niej w ciągu kilku minut.

Jeden z policjantów zaczął rozmawiać z 15-letniem bratem kobiety. Drugi - Ladmarald Cates - poprosił chłopaka 19-latki o pójście do sklepu po wodę mineralna dla niego. Kiedy ten wyszedł, kobieta zaprowadziła mundurowego do łazienki, w której zostało wybite okno.

Kiedy znalazła się w pomieszczeniu razem z policjantem, ten wykorzystał chwilę, kiedy stała do niego tyłem i złapał ją za włosy. 19-latka próbowała się wyrywać, ale Cates był silniejszy. Złapał ją od tyłu za ręce i zgwałcił.

Kiedy zwyrodnialec wreszcie wypuścił swoją ofiarę, ta natychmiast wybiegła z łazienki, wymiotując po drodze. Dobiegła do jego kolegi i zaczęła krzyczeć, że została zgwałcona. Cates podbiegł do niej, a ona zaczęła go kopać. Policjanci natychmiast zakuli 19-latkę w kajdanki i przewieźli do aresztu pod zarzutem napaści na funkcjonariusza.

Po 12 godzinach aresztu i przesłuchań, 19-latka została przewieziona do szpitala. Potem została zabrana do lokalnego więzienia, gdzie była przetrzymywana cztery dni bez postawienia zarzutów.

Gdy zgłosiła się do prokuratora, ten uznał, że jest zbyt mało dowodów, aby jej sprawę wygrać w sądzie.

Dziewczyna miała myśli samobójcze, ale przed targnięciem się na życie powstrzymywała ją obawa o los dwójki dzieci.

W końcu znalazła prawnika, mogącego skutecznie reprezentować ją przed sądem. Policjant Cates został uznany winnym gwałtu i naruszenia praw obywatelskich ofiary. Grozi mu nawet dożywocie.

20-tysięczny piknik na publicznej egzekucji >>

Więcej o: