Seryjny morderca przeszedł na islam i teraz nazywa się Moahammed. Wszystko dla lepszego traktowania?

Takiego więźnia brytyjskie zakłady karne chyba od dawna nie miały. To Levi Bellfield, morderca m.in. Milly Dowler, której telefon podsłuchiwali dziennikarze ?News of the World?. Nie tylko naciąga podatników na astronomiczne kwoty na kolejne procesy i pomoc prawną, ale także robi wszystko, aby życie za kratkami było dla niego jak najwygodniejsze.

Levi Bellfield to brytyjski seryjny morderca, który odsiaduje dożywocie w więzieniu Wakefield w Wielkiej Brytanii za zamordowanie trzech młodych dziewczyn i jedno usiłowanie zabójstwa.

Niedawno świat obiegła informacja, że skazaniec przeszedł na islam i zmienił nazwisko na Mohammed. Niby nie ma w tym nic złego, jednak służby więzienne są pewne, że zmiana wiary miała na celu jedynie wymuszenie lepszego traktowania za kratkami.

Seryjny morderca modli się teraz pięć razy dziennie, dzięki czemu ma więcej czasu na odpoczynek. Poza tym, jego nowa wiara wymaga przygotowania specjalnych posiłków, zgodnych z zasadami halal. Powszechnie przyjmuje się, że jest to jedzenie lepszej jakości. - Bellfield zrobił to wszystko dla wygodniejszego życia. Część personelu uważa też, że chciał w ten sposób zaimponować muzułmańskim ekstremistom, z którymi miał problemy za kratkami - mówią anonimowi więzienni strażnicy.

Odszkodowanie na przyczepę kempingową

Ale to nie pierwszy raz, kiedy Bellfield gra na nerwach służbie więziennej. Kilka miesięcy temu zażądał od zakładu, w którym przebywa 30 tysięcy funtów odszkodowania. Ma to być rekompensata za to, że w ubiegłym roku został zaatakowany ostrym narzedziem przez innego więźnia. Napastnik zostawił mu na twarzy i ustach drobne blizny. Prawnicy Bellfielda twierdzą, że władze więzienia nie dopełniły zasad ostrożności i umieściły go w skrzydle, które nie nadawało się dla więźnia tej kategorii. Mimo, że do decyzji, co do wypłacenia odszkodowania, jeszcze daleko, to Bellfield już chwali się współwięźniom, że za otrzymane pieniądze kupi sobie przyczepę kempingową, w której zamieszka po wyjściu na wolność.

Nawet 2,5 miliona funtów z pieniędzy podatników

Sprawa odszkodowania dla skazańca budzi powszechne oburzenie, ponieważ wiadomo już, że Bellfield należy do grupy "najdroższych" przestępców Wielkiej Brytanii. Dotychczasowe koszty procesów i pomocy prawnej dla Levi'ego wyniosły bowiem już 2,2 miliona funtów. Oczywiście wszystko z kieszeni podatników. Specjaliści szacują, że po doliczeniu kosztów kolejnych procesów apelacyjnych, kwota ta może wzrosnąć do nawet 2,5 miliona funtów.

Społeczeństwo jest zbulwersowane, bo według nich Bellfield, który zamordował trzy młode dziewczyny, nie powinien mieć dostępu do tak kosztownej pomocy prawnej. - To obrzydliwe, że człowiek skazany za zabójstwa może być dopuszczony do tak wielkich pieniędzy podatników. Nie powinien mieć możliwości robienia niczego więcej, żadnych procesów apelacyjnych! - powiedział oburzony sprawą Jean Taylor, założyciel "Rodzin Walczących o Sprawiedliwość".

- On wykorzysta ten system, dopóki ten nie padnie na kolana. Weźmie każdy dostępny grosz, aby dostać pomoc prawną. Bellfield jest aroganckim, trującym człowiekiem, który nie ma szacunku dla żadnej władzy i uważa to wszystko za kupę śmiechu - stwierdził Geoffrey Wansell, który napisał książkę o zbrodniach tego mordercy.

Morderca, który nienawidzi blondynek

Bellfield jest uznawany za wyjątkowo bezwzględnego mordercę. Już od najmłodszych lat przejawiał skłonności do wykorzystywania ludzi i przemocy. Znajomi opisywali go jako nieprzewidywalnego dziwaka o wybujałym ego. Ponoć jako nastolatek był przystojny, wygadany i miał duże powodzenie u płci przeciwnej. Często uprawiał seks z przypadkowymi kobietami. Te zeznały później, że Bellfield często stosował wobec nich przemoc.

Wiele lat temu, jedna z kobiet miała zauważyć w koszu na śmieci Bellfielda, zdjęcia twarzy blondynek, porysowane nożem. Mężczyzna powiedział jej, że nienawidzi blondynek i chciałby je wszystkie zabić.

Śledczy podejrzewają, że to właśnie nieuzasadniona nienawiść do blondynek, przez lata narastała w Bellfieldzie i wkrótce doprowadziła do ataków na przypadkowe dziewczyny. Wszystkie jego ofiary miały jasne włosy. Bellfield wybierał je na ulicach, w pobliżu przystanków autobusowych. Jadąc samochodem zaczepiał kobietę, a jeśli jego zaloty spotkały się z odrzuceniem, postanawiał ukarać obiekt swojego zainteresowania. Bezbronne dziewczyny uderzał młotkiem w głowę. Nie zawracał sobie zbytnio głowy ukryciem zwłok. Wpadł, kiedy zidentyfikowano go, jako kierowcę samochodu, kręcącego się w pobliżu ofiar. Ponoć podczas przesłuchań przyznał się do jednego z morderstw, jednak przed sądem konsekwentnie wszystkiemu zaprzecza.

Policjanci badający sprawę Bellfielda podejrzewają, że mężczyzna mógł mieć na koncie o wiele więcej zabójstw, usiłowań oraz gwałtów. Obecnie śledczy sprawdzają niewyjaśnione zbrodnie.

Krwawa rzeź w Zaduszki - jedna z najokrutniejszych zbrodni z czasów PRL-u >>

Więcej o: