"Wprost Przeciwnie". Od 19 września nowy tygodnik opiniotwórczy

Informację o pojawieniu się na rynku mediów nowego tygodnika "Wprost Przeciwnie" potwierdził w serwisie wirtualnemedia.pl naczelny nowego tytułu Jan Piński. Zapowiedział on papierowy debiut magazynu na 19 września. Dziennikarze, którzy zdecydowali się go tworzyć odeszli z " Wprost", które po zmianie właściciela stało się - jego zdaniem - zbyt ugrzecznione i nudne. Nie chcąc zaprzepaścić dobrego pomysłu stworzyli "Wprost Przeciwnie". Nowy tygodnik ma być "konserwatywny w sferze wartości i liberalny w sferze gospodarki".

Nowy tygodnik

"Wprost Przeciwnie" ma już stronę internetową, gdzie się na razie głównie promuje. Naczelny tygodnika Jan Piński, politolog i dziennikarz, zapowiedział papierowe wydanie na 19 września w nakładzie minimum 120 tysięcy egzemplarzy. Współpracować z nim będą "znane nazwiska". Miedzy innymi: Robert Gwiazdowski, Janusz Korwin Mikke, Robert Leszczyński, Paweł Zarzeczny, Tomasz Terlikowski oraz Michał Zieliński. Jak mówi Piński "Wprost Przeciwnie" ma być "konserwatywny w sferze wartości, liberalny w sferze gospodarki". Nowe pismo ma zachować klasyczny format. Znajdą się w nim działy: Skaner, Polska, Świat, Biznes-Ludzie-Pieniądze, Historia oraz Nauka i Zdrowie.

" Wprost" - Viva polityczna"

Nowy tygodnik ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom czytelników, których rozczarował nowy format " Wprost", kierowanego przez Tomasza Lisa.

Jak czytamy w wirtualnychmediach.pl początkowo grupa dziennikarzy, która obecnie tworzy "Wprost Przeciwnie" miała pracować dla "Wprost". Wszystko było zapięte na ostatni guzik i gotowe do wydania pierwszego numeru w 2010. W ostatniej jednak chwili okazało się, że tygodnik kupiła Platforma Mediowa Point Group i zmieniono koncepcję.

Jak mówi Piński "szkoda nam było dobrego pomysłu". Stąd też zapadła decyzja o stworzeniu nowego tytułu. szczególnie, że "Wprost" kierowane przez Tomasza Lisa "zrobiło się salonowe i zbyt grzeczne": "odeszli praktycznie wszyscy dziennikarze ze starego składu, nowych nie zatrudniono, kupowano teksty na "zewnątrz", nie miał ich kto redagować".

Zdaniem Pińskiego "Wprost" stało się " zwyczajnie nudne". Dodatkowo spadła jego sprzedaż z 120 tys. egzemplarzy do 50-60 tys. "Wprost" nie może liczyć również na przychylne opinie ze strony redaktorów konkurencyjnych tygodników. Naczelny "Polityki" Jerzy Baczyński nazwał je "polityczna Vivą".

Jak wyjaśnił Piński bierze się to głównie z ilości wywiadów: "Gwiazdy "Wprost" nie potrafią pisać tekstów, tylko robią wywiady. To łatwa forma dziennikarstwa, ale za mało jest ciekawych rozmówców, aby trzymać na tym tygodnik opinii".

"Wprost Przeciwnie", które ma stać się konkurencją dla innych polskich tygodników opiniotwórczych, jest legalnie zarejestrowanym tytułem. a jego logo "ogromnie" różni się od obecnie używanego przez tygodnik "Wprost". Zdaniem Pińskiego właściciel " Wprost", czyli Point Group nie będzie miał podstaw zarzucić nowemu pismu, że jego logo wprowadza w błąd nabywców i chce podszyć się pod ich produkt . Zdaniem Piśńkiego- "to tak, jakby "Gazeta Wyborcza" pozywała "Gazetę Prawną" za używanie słowa "gazeta".

Nakład pisma ma wynieść początkowo 120 tysięcy egzemplarzy. Naczelny nowego tytułu ma nadzieje, że nowemu tygodnikowi pomogą nadchodzące wybory: "To świetna okazja do promocji. Będzie się dużo działo".

Więcej o: