Posłanka PiS wyjaśnia wulgarny wpis na Twitterze. "Ktoś włamał się na moje konto"

"Zdanie narkomanek-prostytutek i zabójców dzieci nie będzie mieć wpływu na podejmowane decyzje" - czytamy w tweecie opublikowanym na koncie Joanny Borowiak z PiS. Posłanka w rozmowie z Gazeta.pl dementuje jednak, by była autorką tego wpisu. Jak przyznaje, na początku tygodnia padła ofiarą hakera.

Wulgarny wpis został opublikowany w czwartek rano. Jakiś czas później został usunięty z Twittera, ale w internecie nic nie ginie. Media społecznościowe zostały zalane screenami przedstawiającymi tweet Joanny Borowiak. Jakiś czas później na jej koncie pojawił się kolejny post. "Szanowni Państwo! Przypadkowo opublikowałam ten komentarz. To miało być w prywatnej wiadomości. Pozdrawiam serdecznie" - czytamy.

Borowiak: Ktoś włamał się na mojego Twittera

- Ktoś włamał się na moje konto na Twitterze. Od poniedziałku nie mam do niego dostępu. Zgłaszałam sprawę administracji Twittera, stosowne zawiadomienie zostało również złożone na policję. Pani rzecznik Anita Czerwińska, jeszcze tego samego dnia, poinformowała o zdarzeniu w mediach społecznościowych. A w czwartek opublikowała na Twitterze screen z zawiadomienia, które złożyłam na policję - wyjaśnia Borowiak w rozmowie z Gazeta.pl. Posłanka zapewnia, że ostatnim tweetem opublikowanym przez nią był komentarz marszałka Ryszarda Terleckiego dla portalu wpolityce.pl.

Faktycznie, na Twitterze rzeczniczki PiS Anity Czerwińskiej można znaleźć post informujący o tym, że ktoś włamał się na konto Joanny Borowiak. Został on opublikowany w poniedziałek, 26 października. "Włamano się na konto poseł Joanny Borowiak. Straciła do niego dostęp. Zamieszczane treści nie są jej autorstwa. Zostanie złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa" - informowała Czerwińska.

W czwartek natomiast na koncie Czerwińskiej ukazał się tweet zawierający screen zawiadomienia złożonego przez Joannę Borowiak na policję.

Borowiak: Totalna opozycja wykorzystuje sytuację do eskalacji protestów

Joanna Borowiak twierdzi, że zdarzenie jest obecnie wykorzystywane przez "totalną opozycję i ludzi, którzy nakręcają protesty po wyroku TK z 22 października". Przypomnijmy, że po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. zakazu aborcji a powodu przesłanki patoembriologicznej, tysiące Polek i Polaków wyszło na ulice w ramach protestu. Wniosek do TK złożyła grupa ponad stu posłów, a wyrok odczytała prezeska sądu Julia Przyłębska, która w jednym z wywiadów została nazwana przez Jarosława Kaczyńskiego "odkryciem towarzyskim". W składzie orzekającym zasiadała natomiast m.in. Krystyna Pawłowicz, była posłanka PiS, która - zanim została sędzią TK - sama podpisała się pod identycznym wnioskiem do Trybunału.

Screen z wulgarnym tweetem został opublikowany m.in. przez Wandę Nowicką z Lewicy.

- Trudno oprzeć się wrażeniu, że Twitter zignorował moje zawiadomienie. Moim zdaniem po zgłoszeniu włamania, konto powinno zostać zablokowane. Niestety sytuację wykorzystują politycy Platformy Obywatelskiej. Dzwoniłam do posła Michała Szczerby, żeby przeprosił mnie i usunął screeny z wpisami opublikowanymi przez włamywacza. Poprosiłam go również o to, by przekazał swoim koleżankom i kolegom z partii, by ci nie powielali fake newsów. I jestem zdumiona, ile razy można zapewniać, że te posty nie zostały napisane przeze mnie - podkreśla Joanna Borowiak.

Zobacz wideo Jarosław Kaczyński w Sejmie: Rozwalacie Polskę! Jesteście przestępcami!

Michał Szczerba odniósł się do sprawy na Twitterze. "Ktoś włamał się na konto posłanki Joanny Borowiak i zostało ono przejęte przez osobę nieuprawnioną. Ponieważ pracujemy w jednej komisji, na jej prośbę proszę o zaniechanie upubliczniania nieprawdziwych wpisów i komentarzy. W tej sprawie posłanka jest osobą pokrzywdzoną" - przyznał poseł KO.