Sławomir Nowak zostanie w areszcie tymczasowym przez trzy miesiące. Sąd obawia się matactwa

Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy decyzję o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym dla Sławomira Nowaka. Były minister transportu podejrzany jest m.in. o korupcję w związku z przetargami drogowymi na Ukrainie.

Były minister transportu Sławomir Nowak zostaje w areszcie tymczasowym. Tym samym warszawski Sąd Okręgowy utrzymał w mocy decyzję Sądu Rejonowego wydaną pod koniec lipca. - Podzielił też argumentację tego sądu, w tym obawę matactwa i duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa - przekazał obrońca Sławomira Nowaka, mecenas Antoni Kania Sieniawski.

Zobacz wideo Sławomir N., były minister transportu, został zatrzymany przez CBA po polsko-ukraińskim śledztwie. Ma usłyszeć zarzuty korupcyjne

Obrona Sławomira Nowaka wnioskowała o nieizolacyjne środki zapobiegawcze, takie jak poręczenie osobiste, poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju czy dozór policji. - Było 17 poręczeń osób godnych zaufania ze świata nauki, polityki, kultury - powiedział. - Wierzymy w niewinność swojego klienta i będziemy robić wszystko, co się da - podkreślił adwokat.

Sprawa Sławomira Nowaka. Były minister podejrzany o korupcję

Sławomir Nowak, w latach 2016-2019 szef państwowej agencji drogowej na Ukrainie, został zatrzymany w związku z zarzutami korupcyjnymi wraz z dwoma innymi mężczyznami - przedsiębiorcą z Gdańska, który również trafił do aresztu oraz byłym szefem jednostki GROM, któremu sąd dał możliwość wyjścia za kaucją. Sąd również podejmie decyzje w ich sprawie we wtorek.

Śledczy z Ukrainy twierdzą, że w czasie pełnienia swojej funkcji na Ukrainie były minister nielegalnie przyjmował pieniądze przy zamówieniach na budowę dróg. W procederze mieli brać udział także dwaj pozostali mężczyźni. Ponieważ sprawa dotyczy osób związanych z Polską, w śledztwo włączyły się polskie organy ścigania. Nowakowi zarzuca się również kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i pranie brudnych pieniędzy.

Nowak utrzymuje, że jest niewinny, a sprawę nazywa "polityczną ustawką".