Prezes cieszył się z "wymiany" 1600 ludzi. Teraz przychodzi rachunek: ponad 2 mln zł

Jacek Gądek
Dzisiejszy prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek, jeszcze jako szef państwowej agencji rolniczej odwoływał pracowników na potęgę. A ci pomaszerowali do sądów. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa musiała wypłacić ponad 2 miliony złotych odpraw i odszkodowań.

Daniel Obajtek jest "złotym dzieckiem" rządów Prawa i Sprawiedliwości - od 2015 r. robi zawrotną karierę. Dziś jest prezesem państwowego giganta naftowego - PKN Orlen - a poprzednio w latach 2017-18 był prezesem grupy energetycznej Energa. Ale wcześniej zajmował fotel szefa ARiMR - tak było od 26 listopada 2015 r. do 1 marca 2017 r. I właśnie konsekwencje działań na tym "rolniczym" fotelu ciągną się do dziś.

Jak podkreślał sam Obajtek,"wymienił" 1,6 tys. ludzi w podlegającej mu wówczas Agencji. - Tak, zrobiliśmy to, ale gdybyście widzieli skalę, jak ci dyrektorzy, wicedyrektorzy, kierownicy procedowali, jak dzielili nagrody, to było ohydne, ja miałem tą wiedzę, zrobiłem ten ruch i uważam, że słuszny ruch - mówił z dumą. Miotła "dobrej zmiany" zadziałała bardzo sprawnie. Część w ogóle pożegnała się z ARiMR, a część otrzymała inne stanowiska.

Potem jednak wiele z tych osób pomaszerowało do sądów - po pieniądze za to, że zostali "wymienieni".

O procesy sprowokowane przez Obajtka pytał poseł Nowoczesnej Marek Sowa. Z informacji, którą przekazał mu minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel (PiS), wynika, że za prezesury Obajtka w Agencji zwolniono 422 pracowników na podstawie art. 70 Kodeksu pracy ("pracownik zatrudniony na podstawie powołania może być w każdym czasie - niezwłocznie lub w określonym terminie - odwołany ze stanowiska przez organ, który go powołał").

Po tej fali odejść z ARiMR do sądów popłynęły pozwy przeciwko państwowej agencji. Byli pracownicy żądali zapłaty odszkodowań za niezgodne z prawem rozwiązanie umów, przywrócenia do pracy, zadośćuczynień, sprostowań świadectw pracy i odpraw - to cały szereg zarzutów.

Efekt? Na podstawie wyroków sądowych z tytułu rozwiązania umów z pracownikami z przyczyn, które ich nie dotyczą, wypłacono odprawy: łącznie 610 426 zł. Na tej kwocie najprawdopodobniej się nie skończy, bo to dane do marca. Wciąż toczą się 94 procesy, z kolei 99 zakończyło się już prawomocnymi wyrokami. Wyrzucani z ARiMR pracownicy prawie zawsze wygrywali: 85 procesów spośród prawie stu zakończonych. Agencja wygrała zaledwie 14 spraw.

Wymieniona wcześniej kwota ponad 610 tys. zł to były odprawy dla zwalnianych, ale dużo wyższa jest kwota odszkodowań, którą ci zwalniani również w sądach wywalczyli. Na podstawie wyroków sądowych z tytuł odszkodowań za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę wypłacono 73 pracownikom 1 431 291 zł. Łącznie więc sądy (do marca) nakazały państwu wypłatę odpraw i odszkodowań na kwotę 2 041 717 złotych. To jeden z efektów fali zwolnień zafundowanej ARiMR na starcie "dobrej zmiany".

Daniel Obajtek ma polityczny dryg. Jeszcze jako prezes spółki energetycznej mówił o konieczności powołania w Sejmie nowej komisji śledczej ds. drenowania państwowych spółek przy okazji pozyskiwania odnawialnych źródeł energii. Komisja jednak nie powstała. Karierę zaczynał w samorządzie w Pcimiu - był radnym, a potem wójtem. Od kilku lat cieszy się w PiS pseudonimem "Wszystko Mogę" - nadał mu go zresztą prezes PiS Jarosław Kaczyński. A to dlatego, że gdy w 2011 r. wichury spustoszyły plantacje papryki na Mazowszu, to Obajtek zorganizował zbiórkę, kupił bele folii i przywiózł m.in. słynnemu "Paprykarzowi", który pytał Donalda Tuska "jak żyć?".

Za Obajtkiem ciągnęła się sprawa prokuratorskich zarzutów o korupcję (m.in. przyjęcie 50 tys. zł łapówki), jednak w zeszłym roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie śledztwo umorzyła. - Prześladowano mnie latami. (...) Łatwo jest człowieka pomówić opluć i fałszywie oskarżyć - komentował Obajtek. Dziś jest jedną z najpotężniejszych postaci w biznesie nie tylko w Polsce, ale i naszym regionie Europy.

Zobacz także: Jak Andrzej Duda oddalił się od PiS

Więcej o: