Starcie narodowców z Kościołem. Ich nieformalny kapelan mówi o "świętym polskim nacjonalizmie"

Jacek Gądek
Narodowcy są w ostrej kontrze do Kościoła katolickiego. Episkopat potępił nacjonalizm, ale lider polskich narodowców Krzysztof Bosak twierdzi, że biskupi pobłądzili. Nieformalny kapelan narodowców mówi wręcz o "świętym polskim nacjonalizmie".

Marsz Niepodległości 2017 przeszedł pod hasłem "My chcemy Boga". Ale pojawiły się na nim takie o "białej Europie" i "białej krwi", a także "Biała siła, Ku Klux Klan", "Narodowy socjalizm", "Czysta krew, trzeźwy umysł", "Jedyną drogą nacjonalizm", "Europa będzie biała albo bezludna". A nawet "Sieg heil". I choć organizatorzy odcinają się od tych najbardziej skandalicznych, to znamienne jest, że hasła rasistowskie i nacjonalistyczne były obecne podczas marszu.

Suspensa i zakaz

Marsz zaczął się od mszy, którą koncelebrował nieformalny kapelan narodowców: ks. prałat Roman Kneblewski. Na mszy - co też znamienne - pojawili się liczni reprezentanci ruchu intronizacyjnego skupionego wokół zbuntowanego ks. Piotra Natanka. Ten też jest w kontrze do Kościoła, a obecnie ciąży na nim najcięższa kara - suspensy. Grupa osób w charakterystycznych czerwonych płaszczach z wizerunkiem Chrystusa stała przed ołtarzem.

Ks. Kneblewski nie dostąpił zaszczytu wygłoszenia kazania. On też ma na pieńku z władzami polskiego Kościoła. Biskup Jan Tyrawa (ordynariusz bydgoski) nakazał mu powstrzymywać się od publicznych wypowiedzi na tematy polityczne. A czy Marsz Niepodległości i nacjonalizm to polityka? Jeśliby uznać, że tak, to duchowny złamał ten zakaz.

W Telewizji Republika mówił śmiało, że "Pan Jezus ukazuje nam się jako patriota i również w tym dobrym rozumieniu, takim jak Prymas Tysiąclecia, nacjonalista". - Pan Jezus kocha swoją ojczyznę i swój naród - dodawał. A następnie przekonywał, że wiele nacjonalizmów jest chorych, ale akurat polski jest OK. - Nasz polski nacjonalizm jest właśnie bardzo zdrowy. To wręcz święty nacjonalizm, bo w polskim nacjonalizmie na pierwszym miejscu jest Bóg.

Podpieranie się prymasem

Narodowcy lubią się podpierać prymasem kard. Stefanem Wyszyńskim i pojedynczymi cytatami z niego (koronny jest dla nich ten: "Działajcie w duchu zdrowego nacjonalizmu. Nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania Narodu i służby jemu").

Prawda jest taka, że kardynał bił mocno w "pogański nacjonalizm" (utożsamiany np. z III Rzeszą), który wynosi naród ponad Boga i człowieka. Wyszyński rozróżniał bowiem "zdrowy nacjonalizm" jako umiłowanie ojczyzny, ale nie kosztem innych narodów. Według niego narody są wobec siebie równe i każdy ma do wypełnienia zadanie wyznaczone mu w planie bożym - właśnie to nazywał "katolickim nacjonalizmem", który przeciwstawiał "pogańskiemu".

Narodowcy dziś mówią więc o sobie jako "katolickich nacjonalistach". Jednak dziś sięganie do terminów sprzed pół wieku (wypowiadanych w kontekście II wojny i komunizmu) traci sens. Nie można abstrahować od czasu, w którym były używane. Podobnie - jak czynił to prof. Jan Żaryn (senator PiS) - można by się powoływać na hierarchów z XX-lecia międzywojennego, ale ówczesny kontekst historyczny był jeszcze odleglejszy od współczesności.

Narodowcy w kontrze do Episkopatu

O ile pół wieku temu kard. Wyszyński czynił rozróżnienie na "katolicki" i "pogański" nacjonalizm, to teraz polski Kościół stawia sprawę dużo bardziej stanowczo.

Jedno zdanie z dokumentu Episkopatu "Chrześcijańskiego kształtu patriotyzmu" (kwiecień 2017 r.): - Kościół w swoim nauczaniu zdecydowanie rozróżnia szlachetny i godny propagowania patriotyzm oraz będący formą egoizmu nacjonalizm.

Można mieć oczekiwanie wobec KEP o większą precyzję w rozróżnianiu idei narodowych, nacjonalizmu i patriotyzmu, ale właśnie to stanowisko Kościoła jest aktualne. I basta. Ks. Kneblewski może sobie mówić o "świętym nacjonalizmie", a Bosak dodawać z dumą, że "przecież my (narodowcy - red.) sami jesteśmy nacjonalistami", ale Episkopat i tak nacjonalizm potępia.

Bosak o "liberalnej publicystyce" KEP

Lider narodowców Krzysztof Bosak uznaje cytowany dokument Episkopatu za lichy, o "jakość słabej liberalnej publicystyki". - Wstyd że Episkopat to przyjął. Na szczęście nie ma to statusu zobowiązującego nas do czegokolwiek - podkreślał Bosak na TT.

I dodawał: - Sorry, ale ten dokument więcej zaciemnia niż wyjaśnia, a polskimi narodowcami byli także wybitni księża i biskupi. Chrześcijański nacjonalizm ma swoje miejsce w Kościele i żadna deklaracja tego nie zmieni - pisał Bosak. Nacjonalistą z absolutną pewnością nie był tak chętnie dziś przywoływany przez narodowców kard. Wyszyński. Z kolei "chrześcijański nacjonalizm" owszem ma swoje miejsce, ale już tylko w historii.

W reakcji na ten dokument KEP liderzy narodowców pisali jednak, że mają się za "świadomych chrześcijańskich nacjonalistów" i "z pełną powagą podchodzą do Magisterium Kościoła, opartego na Tradycji i Ewangelii". Było to dyplomatyczne stwierdzone: tego pouczenia ze strony Episkopatu nie uznajemy. Nie jest ono zresztą objęte dogmatem o nieomylności, więc katolicy nie mają świętego obowiązku się z nim zgadzać.

Konkretny kontekst

Warto wskazać na tło powstania tego dokumentu. Jego inicjatorem był arcybiskup wrocławski Józef Kupny (szef Rady KEP ds. Społecznych), a to właśnie we Wrocławiu Jacek Międlar (były ksiądz-narodowiec) na spółkę z Piotrem Rybakiem (antysemitą skazanym za spalenie kukły Żyda) kroczą w marszach. Tak mocne stanowisko Kościoła wyrażone w "Chrześcijańskim kształcie patriotyzmu" było reakcją na flirt ze środowiskiem narodowców. A także na kokietowanie narodowców przez obóz Prawa i Sprawiedliwości.

Biskupi poszli śladem Jana Pawła II, który mówił na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r., że "należy ukazać zasadniczą różnicę, jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny". - Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu - podkreślał papież. I nie czynił już tu rozróżnienia na dobry "katolicki nacjonalizm" i zły "pogański".

W czasach - jak zauważyli biskupi - "renesansu polskiego patriotyzmu", w czasach demokracji nie warto ludziom mieszać w głowach anachronicznymi dziś terminami jak "dobry", "katolicki nacjonalizm". Nawet jeśli kard. Wyszyński kiedyś ich używał.

Dziś polski Kościół stoi na stanowisku, że nacjonalizm jest zły. I kropka. Jeśli ludzie nazywający się "katolickimi nacjonalistami" idą z hasłem "My chcemy Boga" na ustach, to idą na starcie z Kościołem katolickim.

Więcej o: