Hiszpanie ścigali go listem gończym. Były premier Katalonii w rękach belgijskiej policji

Belgijska prokuratura potwierdziła, że były szef premier Katalonii Carles Puigdemont oraz czterech jego ministrów oddali się dziś rano w ręce tamtejszej policji. W poniedziałek o ich dalszych losach zdecyduje sąd.

Katalońscy politycy trafili do aresztu po godz. 9. Belgijska prokuratura poinformowała, że jeszcze dziś po południu odbędzie się przesłuchanie wszystkich pięciu zatrzymanych. O tym, co wydarzy się dalej, zdecyduje w poniedziałek rano tamtejszy sąd.

Carles Puigdemont oraz czterej byli ministrowie katalońskiego rządu przebywają w Brukseli od poniedziałku 30 października. Wyjechali tam po tym, jak hiszpańska prokuratura oskarżyła ich o sprzeciw wobec władzy, podburzanie obywateli i malwersacje w związku z organizacją niedawnego referendum niepodległościowego. Według hiszpańskiego prawa, grozi im za to nawet 30 lat więzienia.

Europejski Nakaz Aresztowania

Mimo wezwania, przebywający w Belgii politycy nie stawili się w czwartek na przesłuchaniu przed hiszpańskim Sądem Najwyższym. Wobec tego wydano za nimi Europejski Nakaz Aresztowania. Adwokat byłego premiera, Paul Bekaert mówił, że jego klient nie może wrócić do Hiszpanii, ponieważ nie ma zagwarantowanego sprawiedliwego procesu.

W wywiadzie udzielonym w piątek stacji RTBF Puigdemont zadeklarował, że będzie współpracował z belgijskim wymiarem sprawiedliwości. Zapewnił, że nie zamierza uciekać od sprawiedliwości. Chce jednak - jak mówił - stanąć przez "władzami rzeczywiście sprawiedliwymi". Hiszpański wymiar sprawiedliwości, został - jego zdaniem - upolityczniony.

Polityk wyraził także zamiar kandydowania w grudniowych wyborach do władz Katalonii. Zadeklarował, że swoją kampanię wyborczą mógłby poprowadzić z zagranicy.

- Uważamy się za prawowity rząd. Ciągłość musi być zachowana, aby móc powiedzieć światu, co naprawdę dzieje się w Hiszpanii... Kiedy przedstawiciele rządu są w więzieniu, wybory nie będą neutralne, niezależne, normalne - mówił Carles Puigdemont.


Przedterminowe wybory w regionie zostały zaplanowane na 21 grudnia tego roku. Taką decyzję podjęły władze w Madrycie po ogłoszeniu przez kataloński parlament w ubiegły piątek niepodległości regionu.

Następnego dnia madryckie władze uruchomiły 155. artykuł konstytucji. Na jego podstawie zawieszono autonomię Katalonii, rozwiązano regionalny parlament i odwołano rząd.

Więcej o: