Miała zawał, ratownicy kazali jej iść pieszo do szpitala. Reanimowano ją sześć razy

Podczas spaceru z córką, młoda kobieta dostała zawału serca. Dyspozytorka nie chciała wysłać karetki i stwierdziła, że kobieta może dotrzeć do szpitala pieszo. Cudem przeżyła. Sprawą zajęła się prokuratura.

Trzy osoby usłyszały zarzuty nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W połowie listopada ruszy proces sądowy, informuje "kraków.onet.pl".

Z zawałem na piechotę

Wszystko wydarzyło się w czerwcu 2014 roku. Młoda kobieta była na spacerze z 12-letnią córką, kiedy nagle zasłabła. Przyczyną był zawał serca. Panią Magdaleną zainteresowali się przechodnie i zadzwonili po pogotowie.

Kobieta zdążyła powiedzieć, że cierpi na rzadką chorobę, która zwiększa ryzyko zakrzepów i zatorów. Jednak dyspozytor pogotowia stwierdził, że kobieta może dotrzeć do szpitala pieszo, ponieważ znajduje się w pobliżu. Dotarła tam dopiero po półtorej godzinie, gdy po pogotowie zadzwonił patrol policji.

Cud, że żyje

Kiedy karetka w końcu przyjechała, ratownicy zlekceważyli informacje o chorobie i stwierdzili, że kobieta ma nerwicę. Ponadto, nie wykonano EKG, które mogłoby pomóc w wykryciu problemów z oddychaniem u pani Magdy. Zamiast tego, do karty medycznej wpisano, że kobieta ma dobrą wydolność krążeniową i oddechową.

Ratownicy chcieli odesłać kobietę do domu z mężem, który pojawił się chwilę przed przyjazdem karetki. Po jego naciskach, zabrano ją do szpitala im. Narutowicza. Było już blisko półtorej godziny po zasłabnięciu, a kobieta musiała jeszcze czekać w kolejce. Zainteresowano się nią dopiero, gdy przestała oddychać.

Po reanimacji, pani Magda została zabrana do innego szpitala. Tam trzeba było reanimować ją jeszcze pięć razy. Przez następne trzy dni walczyła o życie. Na szczęście przeżyła, jednak lekarze nie mają wątpliwości, że to cud.

Rusza proces

Po trzech latach śledztwa, prokuratura stwierdziła, że ma wystarczająco dużo dowodów, aby postawić trzem osobom zarzuty. Chodzi o nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Proces ruszy w połowie listopada.

Więcej o: