Eksplozja w Kijowie. Ukraiński parlamentarzysta został ranny, jego ochroniarz zginął

Ukraiński parlamentarzysta Ihor Mosijczuk został ranny w wyniku eksplozji, do której doszło w Kijowie. Jego ochroniarz zginął od odniesionych ran.

Do wybuchu doszło w centrum stolicy Ukrainy, gdy poseł Ihor Mosijczuk wychodził ze studia telewizji Espreso. Ochroniarz parlamentarzysty zmarł w drodze do szpitala. Według ukraińskich mediów eksplodował samochód.

Mosijczuk po trafieniu do szpitala przeszedł operację, jego życiu nie zagraża nie niebezpieczeństwo. Ranne zostały łącznie cztery osoby, w tym analityk polityczny Witalij Bała.

Mosijczuk przed kilkoma laty był jednym z dowódców ochotniczego batalionu "Azow". Dziś jest deputowanym nacjonalistycznej Partii Radykalnej.

Dmytro Linko, deputowany tej samej partii, napisał na Facebooku, że wybuch to sprawka Kadyrowa. Pod koniec 2014 roku czeczeński dyktator Ramzan Kadyrow zażądał od rosyjskich specsłużb "zatrzymania i dostarczenia do Groznego" trzech deputowanych ukraińskiego parlamentu, wśród nich wymieniał Mosijczuka.

Według zależnego od Kremla czeczeńskiego prezydenta popierają oni terrorystów, którzy 4 grudnia 2014 roku dokonali ataku w Groznym. "Chłopaki, znajdźcie tego szakala i przywieźcie go do nas na Majdan. Kadyrow musi odpowiedzieć za zabijanie przez jego bandytów setek Ukraińców w ukraińskim Donbasie" - odpowiadał poseł.