Brytyjski polityk jest przeciwko aborcji. Jego fundusz zainwestował miliony w leki poronne

Jacob Rees-Mogg niedawno zadeklarował, że jest przeciwko aborcji, nawet w przypadku ciąży z gwałtu czy kazirodztwa. Nie widzi jednak hipokryzji w tym, że jego fundusz zainwestował 5 milionów funtów w firmę produkujące leki służące do wywołania poronienia. 

Parlamentarzysta Torysów twierdzi, że życie jest święte i należy go chronić od poczęcia. W jednej z telewizji śniadaniowych mówił, że aborcja jest "moralnie nie do obrony". Rees-Mogg to - jak pisze "The Independent" - pobożny katolik, ojciec szóstki dzieci i udziałowiec funduszu inwestycyjnego Somerset Capital Management.

Leki wywołujące poronienie

Fundusz zainwestował 5 milionów funtów w indonezyjską firmę Kalbe Farma. Produkuje ona m.in. leki na wrzody żołądka. Jednak w Indonezji, gdzie aborcja jest legalna tylko w przypadku gwałtu lub zagrożenia życia, używa się ich do wywołania poronienia. Jak informuje organizacja kobieca Women on Waves, są one do dostania w aptekach. 

Invitec, którego substancją czynną jest misoprostol, jest używany do terminowania ciąży również w służbie zdrowia, by uniknąć zabiegów chirurgicznych. Stosuje się go razem z inną substancją - mifepristonem. Według informacji Światowej Organizacji Zdrowia, w przypadku ciąż do 12. tygodnia, jest to procedura skuteczna w 9 na 10 przypadków. 

Swoich pieniędzy by nie zainwestował

Rees-Mogg wyjaśniał, że, od kiedy zasiada w parlamencie, nie zarządza funduszem bezpośrednio, a inwestorzy nie mogą brać pod uwagę jego przekonań religijnych. - Osobiście nie zainwestowałbym w to, ale nie mogę nakładać ograniczeń na inwestorów - mówił. - Nie będę udawał, że mi się to podoba, ale świat nie zawsze jest taki, jak byśmy chcieli - dodał.

Parlamentarzysta bronił inwestycji, przekonując, że firma nie zajmuje się aborcją. - Kalbe Farma przestrzega indonezyjskiego prawa, więc jest to legalna inwestycja i nie widzę w niej hipokryzji. Prawo w Indonezji zadowoliłoby nawet Watykan - mówił. 

- To nie są moje prywatne pieniądze. Prowizję pobieram od od całości majątku klienta, nie od inwestycji, którą przeprowadzamy - tłumaczył. Nie chciał jednak ujawnić jakie zyski czerpie z 15 procentów udziałów w firmie. Wiadomo natomiast, że zarabia 14,5 tys. funtów miesięcznie za 30 godzin pracy dla firmy.

Mity na temat aborcji. Sprawdziliśmy najczęściej powtarzające się argumenty tzw. obrońców życia

Więcej o: