Północnokoreański minister grzmi na konferencji: Stany Zjednoczone wypowiedziały nam wojnę

Minister spraw zagranicznych Korei Północnej Ri Yong Ho powiedział, że prezydent Donald Trump wypowiedział wojnę Korei Północnej. - Cały świat powinien pamiętać, że to Stany Zjednoczone były pierwsze - mówił podczas konferencji w Nowym Jorku.

Jak tłumaczył szef koreańskiego MSZ w związku z wypowiedzeniem wojny władze Pjongjangu mają prawo do przedsięwzięcia środków zaradczych, łącznie z zestrzeleniem strategicznych amerykańskich bombowców niezależnie od tego, czy znajdują się w koreańskiej strefie powietrznej. "Cały świat powienien pamiętać, że to Stany Zjednoczone jako pierwsze wypowiedziały nam wojnę" - mówił podczas konferencji w Nowym Jorku Ri Yong Ho.

"Nie wypowiedzieliśmy wojny Korei Północnej. Takie twierdzenia są absurdalne" - oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Sarah Huckabee Sanders dodając, że zestrzelenie czyjegokolwiek samolotu nad wodami międzynarodowymi zawsze jest godne potępienia. "„Nasz cel się nie zmienia. Chcemy pokojowej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego" - dodała Sanders.

"Oni już długo z nami nie zostaną" 

To kolejny dzień przerzucania się oskarżeniami i groźbami, kto kogo pierwszy zniszczy. W niedzielę Donald Trump odniósł się do słów północnokoreańskiego szefa dyplomacji, który na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ powiedział, że wycelowanie rakiet w terytorium Stanów Zjednoczonych było nieuniknione. "Jeśli to jest odzwierciedlenie tego, co myśli rakietowy człowieczek, to obawiam się, że oni już długo z nami nie zostaną" - napisał na Twitterze prezydent USA

Wcześniej, w odpowiedzi na agresywną retorykę Pjongjangu, Donald Trump zapowiadał, że Korea Północna w razie konieczności zostanie zniszczona. Mówił także, że jeśli północnokoreański dyktator nie przestanie straszyć Stanów Zjednoczonych, to Północna Korea spotka się z "ogniem i furią, jakiej nie widział świat". Z kolei Kim Dzong Un groził Amerykanom atakiem rakietowym na wyspę Guam, gdzie znajdują się bazy wojskowe USA. Słowa prezydenta USA nazwał "obłąkanymi" i zapowiedział w oświadczeniu, że Trump "zapłaci za swoje groźby". 

"Gangster, który lubi igrać z ogniem"

Kim Dzong Un opisał amerykańskiego prezydenta jako "łajdaka i gangstera, który lubi igrać z ogniem". - Sprawię, że człowiek posiadający prerogatywy najwyższego dowódcy w Stanach Zjednoczonych zapłaci za swoje przemówienie, wzywające do całkowitego zniszczenia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej - powiedział.

Kim ocenił przemówienie Donalda Trumpa jako "psychicznie obłąkane zachowanie". Stwierdził, że Trump "nie przestraszył i nie powstrzymał go, a raczej przekonał, że droga, którą idzie, jest słuszna". Przywódca Korei Północnej stwierdził również, że poważnie zastanawia się nad reakcją i prezydent USA "napotka skutki, których się nie spodziewa".

Testy rakietowe Korei Północnej

Cała wymiana gróźb i złośliwości ma związek z nasilonymi w ostatnich miesiącach testami pocisków balistycznych na koreańskich poligonach. 
- Celem Korei Północnej jest osiągnięcie równowagi militarnej ze Stanami Zjednoczonymi - deklarował kilka dni temu Kim Dzong Un. Zapowiedział też, że jego kraj dokończy program nuklearny, mimo nałożonych przez ONZ sankcji. Jak wyjaśnił, że celem Pjongjangu jest sprawienie, aby USA "nie śmiały" wspominać więcej o "militarnym rozwiązaniu" wobec Korei Północnej.

Kim Dzong Un mówił też, że ostatni test potwierdził wydajność i niezawodność rakiety średniego zasięgu Hwasong 12. Pocisk przeleciał nad japońską wyspą Hokkaido i po pokonaniu 2000 kilometrów zakończył lot w Pacyfiku.

Na początku września komunistyczna Korea przeprowadziła szóstą już próbę nuklearną. Zagroziła też użyciem broni jądrowej przeciwko Japonii i USA.

ZOBACZ TEŻ Dziennikarz CNN był w Korei Płn. 15 razy. Teraz opowiada: O 5.00 rano wyją syreny i hipnotyczna muzyka

ZUS już dawno zbankrutował. Mamy trzy warianty, jak się zabezpieczyć na starość [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 4]

Więcej o: