Szydło "nie lekceważy" głosu antyszczepionkowców. Co na to marszałek-lekarz? "Niedobra moda"

Stanisław Karczewski, poza tym, że jest marszałkiem Senatu, jest też lekarzem. Na antenie RMF FM skomentował słowa premier Beaty Szydło o tym, że "nie lekceważy" głosów antyszczepionkowców. Chirurg jednoznacznie opowiedział się za szczepieniami.

Premier Beata Szydło ogłosiła w Radio Maryja, że chciałaby pogodzić stanowiska zwolenników i przeciwników szczepionek. - Nie lekceważę głosów tych, którzy oczekują prawa do nieszczepienia dzieci - mówiła Szydło. I choć stwierdziła, że "jednak jej opinia jest taka, że szczepienia są potrzebne", a sama szczepiła swoich synów, to powiedziała też, że "nie umie tego ocenić pod względem merytorycznym, bo nie jest lekarzem".

Według fachowców obawy "antyszczepionkowców" (czy właściwie "proepidemików") nie mają naukowych podstaw. Szefowa KPRM Beata Kempa, która w studio toruńskiej rozgłośni towarzyszyła premier, uważa jednak, że na ten temat "powinna odbyć się dyskusja na poziomie naukowym i seminaryjnym". - Bardzo trudno jednoznacznie przesądzić czy odstąpić od zasady, która obowiązuje w naszym kraju, bez pogłębionej analizy w tym zakresie - powiedziała Kempa.

Marszałek-lekarz jednoznacznie: Szczepić się!

Dzień później na antenie RMF FM o szczepienia był pytany marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Rozmowa z Karczewskim jest o tyle zasadna, że polityk jest z wykształcenia lekarzem. Pełnił m.in. funkcję dyrektora szpitala i ordynatora oddziału chirurgicznego. 

- Szczepić się? - pytał dziennikarz. - Oczywiście, szczepić się. Zachęcam do szczepień - odpowiedział Karczewski. 

Unikanie szczepień marszałek nazwał "niedobrą modą, przychodzącą z zagranicy". - Moda, która też pokazuje, że w tych krajach, z których ona przychodzi, jest wzrost zachorowań na choroby zakaźne. Na razie niegroźne, ale być może mogą być groźne. Zresztą sama grypa też jest bardzo groźną chorobą - wyjaśniał. 

Premier Szydło "nie lekceważy żadnego głosu"

Karczewski tłumaczył, że premier Szydło "nie lekceważy żadnego głosu", jednak apelował do tych, którzy nie chcą szczepić, żeby zmienili zdanie. - Też jestem gotów z nimi się spotkać i rozmawiać, ale tylko i wyłącznie po to, żeby przekonywać ich do tego, żeby zmienili zdanie. Sam zaszczepiłem się razem z ministrem Radziwiłłem i zachęcam wszystkich do szczepień - dodał. 

Alergia? Zaburzenie rozwoju? To wszystko mity

Według fachowców obawy "antyszczepionkowców" nie mają naukowych podstaw. Prof. Jacek Wysocki, szef Polskiego Towarzystwa Wakcynologii: - Dzisiaj świat nie godzi się na to, żeby dzieci o mniejszej odporności umierały w wyniku zakażeń, i to właśnie pomagają osiągnąć szczepionki - wyjaśniał w rozmowie z Gazeta.pl. - Na przestrzeni lat przeprowadzono szereg badań, które wykazały, że nie ma też związku między wprowadzeniem szczepionek a rosnącą liczbą alergii - mówi dalej Wysocki.

Czytaj więcej: Ekspert obala 14 znanych mitów nt. szczepionek

Mitem są również pogłoski, jakoby szczepionki wywoływały u dzieci zaburzenie rozwoju. - Choć nigdy nie potwierdzono, by związki rtęci - czyli właśnie tiomersal - zawarte w szczepionkach wywoływały szkodliwe objawy, społeczny lęk przed ich obecnością sprawił, że producenci praktycznie usunęli je ze szczepionek. W Polsce związki rtęci występują tylko w starej, klasycznej szczepionce przeciwko błonicy, krztuścowi i tężcowi. Jeśli mimo to rodzic obawia się rtęci, może kupić szczepionkę skojarzoną (czyli taką, która jednocześnie uodparnia organizm na kilka chorób) z bezkomórkowym składnikiem krztuścowym. W jej składzie nie ma tiomersalu - tłumaczy Wysocki.

Więcej o: