MON znów obiecuje śmigłowce. I znów pada kolejna data. Do tej pory nie kupiliśmy żadnego

Na targach obronnych w Kielcach wiceszef MON Bartosz Kownacki zapowiedział, że w przyszłym roku ministerstwo uruchomi przetarg na zakup śmigłowców bojowych.

Kownacki podkreślił, że zależy mu na szybkim pozyskaniu nowych maszyn, bo obecne Mi-24 to co prawda bardzo dobra konstrukcja, ale radziecka, do której coraz trudniej dokupić nowoczesne uzbrojenie. Dopytywany o konkretną datę dostawy następców Mi-24 Kownacki powiedział, że może to nastąpić w latach 2020-21.

W ramach postępowania o kryptonimie"Kruk" MON rozważa kupno 32 maszyn. W ostatnim czasie kierownictwo resortu podało jednak, że może to być nawet 60 śmigłowców uderzeniowych.
Ewentualnym kontraktem z Polską są obecnie zainteresowane trzy firmy: dwie z USA i jedna z Włoch. Jeden z wymogów MON zakłada, że dostawy będą oparte o współpracę zagranicznego partnera z Polską Grupą Zbrojeniową. 
Resort szacuje, że kontrakt w ramach programu "Kruk" pochłonie nawet kilkanaście miliardów złotych.

Po wycofaniu się z kupna francuskich Caracali MON co kilka miesięcy obiecuje rozpisanie przetargu na zakup śmigłowców wielozadaniowych dla armii. Ostatnio pod koniec ubiegłego roku. Do tej pory nie kupiono żadnego. Podobnie sytuacja wyglądała ze śmigłowcami uderzeniowymi.  

Obecnie polska armia dysponuje kilkudziesięcioma śmigłowcami Mi-24. To konstrukcja sowiecka z lat 60-tych. Przez wielu ekspertów maszyny są określane jako "latające czołgi". Na pokład mogą zabrać, oprócz pilotów, ośmiu żołnierzy i
nawet 1,5 tony uzbrojenia.

Największe zaskoczenie od czasu odpadnięcia Gulczasa z "Big Brothera" [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Więcej o: