Komisja Europejska odrzuca wyjaśnienia Polski ws. praworządności. Głos zabiera także Merkel

Komisja Europejska odrzuciła przedstawione przez Polskę stanowisko, według którego Bruksela nie ma prawa ingerować w polski system sądownictwa.

Pod koniec lipca Komisja Europejska dała Polsce 30 dni na wyjaśnienia w sprawie zakwestionowanych przez nią ustaw - o sądach powszechnych oraz o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, a także o ustaw, których zawetowanie zapowiedział prezydent - o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa.

W poniedziałek polski rząd przedstawił odpowiedź. W nocie wysłanej do Brukseli uznał, że każdy kraj ma prawo wprowadzać zmiany w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości i Komisja nie ma kompetencji, by je oceniać. Rząd przypomniał też, że obowiązują tylko te ustawy, które zostały podpisane przez prezydenta, czyli o ustroju sądów powszechnych i Krajowej Szkole Sądownictwa, i nie stanowią one zagrożenia dla niezależności sądów oraz praworządności w Polsce.

"Jest zagrożenie" 

Dziś rzeczniczka Komisji Vanessa Mock powiedziała, że Bruksela ma prawo interesować się sytuacją w Polsce.

"Procedura kontroli praworządności wyznacza ramy tego, jak Komisja powinna zareagować jeśli pojawiają się jasne zagrożenia dla praworządności w kraju członkowskim. Komisja uważa, że jest takie zagrożenie dla praworządności w Polsce" - powiedziała rzeczniczka.

Do spraw Polski i sporu rządu z Komisją Europejską odniosła się podczas corocznego spotkania z dziennikarzami kanclerz Niemiec Angela Merkel. - Traktuję to bardzo poważnie. Chociaż bardzo życzyłabym sobie, by relacje i stosunki z Polską, która jest naszym sąsiadem, były bardzo dobre, a zawsze będę miała na względzie wagę tych relacji, nie możemy po prostu trzymać języka za zębami i nie mówić nic, by zachować pokój i spokój. Tutaj chodzi o fundamenty współpracy w Unii - powiedziała szefowa niemieckiego rządu.  

Jak powiedziała kanclerz Niemiec w środę będzie rozmawiała na ten temat z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem. Rozmowa ma być "wyczerpująca". 

Co teraz? 

Komisja miała przeanalizować przysłane wyjaśnienia i zdecydować o dalszych krokach. Już kilka miesięcy temu KE poprosiła unijnych ministrów do spraw europejskich o omówienie sytuacji w Polsce i zapowiedziała, że po wakacjach będzie wnioskować o ponowną debatę.

W najbliższych czwartek na temat Polski będą rozmawiać natomiast europosłowie z komisji swobód obywatelskich. Na jej posiedzenie zaproszony został wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Pytany miesiąc temu, czy KE może podjąć działania z art. 7 nazywane "opcją nuklearną" (dot. stwierdzenia ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości Unii), powiedział, że może tak być.

- Nasze rekomendacje wskazują wyraźnie, jakie działania polskich władz doprowadzą do uruchomienia przez nas artykułu 7 - stwierdził Timmermans.

Co dokładnie niepokoi Komisję?

Przyjęte miesiąc temu zalecenie w sprawie praworządności stanowi uzupełnienie dwóch wcześniejszych zaleceń z 27 lipca i 21 grudnia 2016 r. i dotyczy braku niezależnej i zgodnej z prawem kontroli zgodności przepisów z konstytucją w Polsce.

Jak podaje KE, przesłane dziś Polsce zalecenie w sprawie praworządności dotyczy czterech ustaw: o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa, Prawie o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa. Według KE te ustawy doprowadzą do strukturalnego osłabienia niezależności sądów i niezawisłości sędziów w Polsce.

Więcej o: