Lichocka wzywa do bojkotu francuskich serów. Takich odpowiedzi się chyba nie spodziewała

Mocne słowa premier Szydło w odpowiedzi na krytykę ze strony prezydenta Francji Emmanuela Macrona to za mało. Zainterweniować postanowiła także posłanka PiS Joanna Lichocka.

"No cóż, nie kupiłam dziś francuskich serów. Pan Macron nie dał mi wyboru. (jutro raczej też nie kupię). ;)" - napisała na Twitterze posłanka PiS. 

Na reakcję nie musiała długo czekać: 

"Ja dziś nie wysiadłem z tramwaju przy Rondzie De Geulle'a. Pojechałem przystanek dalej!" - przyznał się były dziennikarz śledczy m.in. "Wprost". 

Kto jeszcze przejął się wezwaniem do bojkotu? 

"Ja jutro nie idę do pracy bo muszę przejść przez Francuską - to z kolei dziennikarz DGP Marek Tejchman. 

Większość pozostałych komentarzy pod wpisem posłanki także była raczej mało przychylna. "Cała Francja pogrąża się w smutku.." - podobna myśl pojawiała się w nich często. 

Podczas wizyty w Bułgarii kilka dni temu francuski prezydent powiedział, że Polska "zdecydowała się wystąpić przeciwko Europie w wielu sferach polityki unijnej". Dodał, że Warszawa nie może przesądzać o kierunku, w którym zmierza kontynent. Według francuskiego prezydenta "Warszawa ryzykuje, że w przyszłości może znaleźć się na marginesie historii Europy".

Na jego słowa odpowiedziała Beata Szydło: Doradzam panu prezydentowi, aby zajął się sprawami swojego kraju, być może wtedy uda mu się osiągnąć takie same wyniki gospodarcze i taki sam poziom bezpieczeństwa swoich obywateli, jaki gwarantuje Polska - mówiła premier.

Więcej o: