Powalone przez trąbę powietrzną drzewa zabiły dwie harcerki. Tragedia na obozie w Suszku

Dwie harcerki z Łodzi nie żyją, kilkunastu uczestników obozu "Leśny dom" w Suszku jest rannych. 140 osób przez wiele godzin czekało aż dotrze do nich pomoc.

Dwie ofiary burzy, które w nocy z piątku na sobotę przeszły w Borach Tucholskich, to uczestniczki obozu harcerskiego w Suszku w powiecie chojnickim. Na namioty, w których mieszkały, spadły powalone przez trąbę powietrzną drzewa. 

Do tragedii doszło po północy, kiedy nad obozem rozpętała się potężna burza. Jak podaje "Dziennik Łódzki" harcerki miały 13 i 14 lat, pochodziły z Łodzi. Rannych zostało także 20 innych uczestników obozu. Część z nich trafiła do szpitali w Chojnicach, Kościerzynie i Kartuzach.

Pozostali harcerze są już bezpieczni. Przez wiele godzin, z powodu powalonych setek drzew w okolicy, byli odcięci od świata. Rano dzięki pomocy policji zostali ewakuowani do szkoły w Nowej Cerkwi.  

– Na miejscu są przeprowadzane oględziny, powiadomiony został prokurator. Grupa harcerzy objęta została pomocą psychologiczną – mówi, cytowana przez gdańską "Gazetę Wyborczą", Justyna Przytarska z Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach.

O godzinie 22.50 przeszła nagła nawałnica, bardzo duży wiatr, burza, która praktycznie od razu z miejsca zaczęła wyrywać drzewa. Tutaj nie ma połowy lasu, drzewa zaczęły się przewracać na namioty. Została zarządzona szybka ewakuacja, ale była w bardzo trudnych warunkach, bo odbywała się pomiędzy spadającymi drzewami - opowiadał w Polsat News Adam Kralisz, przewodniczący Okręgu Łódzkiego ZHR, który przyjechał do obozu w sobotę rano. - Musieliśmy przedzierać się kilka kilometrów przez las, zwalone drzewa, to nie jest porównywalne z niczym, to tak, jakby się przez dżunglę amazońską przedzierać - opisywał.

Łódzcy harcerze do Suszek nad jeziorem Śpierwnik przyjeżdżali regularnie od lat. Tym razem obozowali tam harcerze i harcerki z 26 ŁDH, szczepu Zawiszacy, 59 ŁDHek i 9ŁDH. Za cztery dni mieli wracać do domu. Obóz odbywał się pod nazwą „Leśny dom”. Większość harcerzy na obóz wyjechała bez jakichkolwiek urządzeń elektronicznych, także telefonów komórkowych. 

Władze Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej ogłosiły miesięczną żałobę. W rozkazie specjalnym opublikowanym na stronie internetowej przewodniczący Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej harcmistrz Grzegorz Nowik złożył kondolencje rodzinom i bliskim zmarłych. Przewodniczący napisał między innymi: "Człowiek jest bezradny wobec potęgi i sił natury. Z pokorą stajemy wobec tego faktu w momentach dla nas najboleśniejszych. Stawiamy sobie pytanie - czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć, aby temu zapobiec?"

W burzach, które przechodziły nad północną częścią Polski zginęły jeszcze dwie inne osoby.  

Beata Szydło: Poleciłam sprawdzenie wszystkich obozów dzieci i młodzieży

Więcej o: