Dymek: Rząd Szydło uderza w organizacje pozarządowe. Wymyślili powód. Papugują język Putina

Krytycy organizacji pozarządowych w Polsce zaczęli już papugować język Putina i Łukaszenki. I może to być, niestety, rozpoznanie bojem przed podobnymi krokami, jak te podjęte w Rosji - pisze dla Gazeta.pl Jakub Dymek.

Rząd i sympatyzujący z PiS publicyści uderzyli w tarabany: na polskich ziemiach rozgościli się zagraniczni agenci, obce wpływy, wrogie elementy, współczesny totalitaryzm i inżynieria społeczna - cała ta soroszowska zaraza. Choć ta retoryka gęsta jest od nawiązań do komunizmu i praktyk zaborców, tym razem Polakom obcych ideologii nie wbijają do głów „kolby sowieckich karabinów”, a współczesnych dzieci z Wrześni żadne rózgi nie germanią.

Jest gorzej, to nasza własna, na polskiej krwi – choć zagranicznych dolarach i szeklach – wychowana piąta kolumna. Organizacje pozarządowe, obcobrzmiące NGO'sy, „antyrozwojowe grupy interesu”, jak nazywa je wicepremier Gliński. Portal „Solidarni2010” straszy za Pawłem Kukizem, że „amerykański bankier żydowskiego pochodzenia, ścigany wieloma listami gończymi […] intensyfikuje swoje działania w Polsce”. Co prawda, plotka jakoby Soros był ścigany przez Interpol, to dzieło trolli i dawno zniknęła już nawet z Wikipedii, ale kto by się tym przejmował.

Swoje dokłada doradca prezydenta na antenie TVP. Profesor Andrzej Zybertowicz ostrzega, że w Polsce za pośrednictwem organizacji pozarządowych miesza i Wschód, i Zachód. Dokładnie Zybertowicz mówił o „pewnego rodzaju powiązaniu jakby tych dwóch kierunków wpływów”. Trudno mi sobie co prawda wyobrazić „jakby powiązanie” organizacji jednocześnie realizującej rozkazy i z Moskwy, i Waszyngtonu, ale to „jakby” możliwe. Sprawa jednak, w gruncie rzeczy, śmieszna nie jest. Krytycy organizacji pozarządowych w Polsce zaczęli już papugować język Putina i Łukaszenki. I może to być, niestety, rozpoznanie bojem przed podobnymi krokami, jak te podjęte w Rosji.

Fundacja Batorego na celowniku

Debata o stanie trzeciego sektora – jak mówi się o organizacjach pozarządowych – trwa nie od wczoraj. Działacze i badacze zajmujący się NGO-sami w Polsce, jak Jakub Wygnański czy Maria Świetlik mówią o nich od lat. Nawet Piotr Gliński w swoim poprzednim wcieleniu – jako badacz, nie polityk – podnosił szereg merytorycznych kwestii i mówił o prawdziwych bolączkach organizacji pozarządowych. Ale nic z tymi merytorycznymi zarzutami nie ma wspólnego współczesny atak na „organizacje wspierane z zagranicy” - podobnie, jak nie ma też wiele wspólnego z faktami o polskim społeczeństwie obywatelskim.

Na pierwszy ogień poszła jedna z najstarszych i największych organizacji, Fundacja Batorego, powołana przez środowiska solidarnościowe w celu wspierania demokratycznych przemian w 1989 roku. W niedawnym wywiadzie z wicepremierem Glińskim, przeprowadzonym przez Marzenę Nykiel dla portalu wpolityce.pl, pada z jej strony zarzut, że „aż 150 milionów zostało rozdysponowanych przez Fundację Batorego pomiędzy organizacje liberalno-lewicowe, często ideologizujące”.

Warto dodać, że pieniądze, o których mowa, pochodzą z Funduszy Norweskich i to Norwegia wybiera – w otwartym konkursie – tak zwanego „operatora”, który część ze środków na przejrzystych zasadach ma przyznać organizacjom obywatelskim. Bez wpływu polityków, tak mówi umowa. Gliński pytaniu z tezą Nykiel nie zaprzecza, choć teza ta jest w oczywisty sposób fałszywa.

Fundusze Norweskie dla NGO-sów

Jakie „liberalno-lewicowe, często ideologizujące” organizacje otrzymały w ostatniej puli wsparcie ze środków norweskich? Caritas, Stowarzyszenie Brata Alberta, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynne, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych „Ognisko”, Katolicki Ruch Antynarkotyczny „Karan”, Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna... Minister podkreśla, że dotychczas nie wspierano małych i lokalnych stowarzyszeń. Na liście finansowanych przez Batorego projektów znajdziemy organizacje z Szczepankowa, Zakliczyna, Gorajca i Starych Juch. Pudło.

Być może problem z Fundacją Batorego jest tak naprawdę inny – chodzi w gruncie rzeczy o to, że Open Society Foundation, filantropijne dziecko miliardera George'a Sorosa, także wspiera działania obywatelskie w Polsce przez Fundację Batorego? Prof. Zybertowicz twierdzi, że wsparcie zza granicy wyklucza działanie w imię „społecznego interesu” w Polsce.

Przyjrzyjmy się zatem, komu Batory pomagał w ciągu ponad 25 lat swojej działalności. Ze wsparciem fundacji Batorego swoją książkę wydał Jarosław Gowin, dziś wicepremier w rządzie PiS, a fundacja publikowała też esej Zdzisława Krasnodębskiego, dziś europarlamentarzysty PiS. Inny profesor, a dziś europoseł PiS Ryszard Legutko, także współpracował z Batorym: Ośrodek Myśli Politycznej z Krakowa, którego był prezesem, wymienia Fundację Batorego na pierwszym miejscu wśród darczyńców w swoim raporcie z 2004 roku.

Komu pomagał Batory

Stypendystą Fundacji Batorego był Adam Glapiński, polityk Porozumienia Centrum, potem PiS, a dziś szef Narodowego Banku Polskiego. Gdy było to potrzebne, z pomocą Fundacji Batorego za granicę wyjeżdżał... Piotr Gliński. No i co najważniejsze, wykład dla Fundacji Batorego wygłosił – i tamże opublikował – sam Jarosław Kaczyński. Może dlatego jeszcze w 2013 roku Piotr Gliński i Jarosław Kaczyński dziękowali Fundacji Batorego za działania „prodemokratyczne” - jak przypomniał portal OKO.Press – a pierwszy z nich stwierdził, że to przecież dla niego „naturalne miejsce” występów.

A, zapomniałbym dodać, dwukrotnym laureatem konkursu dla dziennikarzy organizowanego przez Fundację Batorego był redaktor tygodnika „wSieci”, Michał Karnowski, a jednym ze stypendystów Wojciech Cejrowski.

Gdy Władimir Putin zaatakował w 2015 roku organizacje pozarządowe w Rosji – część z nich również była wspierana przez Open Society George'a Sorosa – portal braci Karnowskich „wPolityce” zatytułował swój artykuł „Paranoiczna Rosja”. Teraz pisze inaczej.

„Władca much i komarów, a więc wódz demonów, Belzebub rozpuścił swoje insekty  po świecie, po Europie i po Polsce bez większych przeszkód i naigrawa się ze swoich wyznawców […] . Demony się cieszą, zwłaszcza gdy na ulice polskich miast wychodzą ludzie demonstrujący  „w obronie wolności i demokracji” [...] zdalnie sterowane przez potężnych władców finansów i biznesu, w osobie George’a Sorosa i pozostających na jego utrzymaniu tzw. fundacji, że wymienię Fundację Batorego. Pajęczyna tych fundacji oplata kulę ziemską, a ich celem jest likwidacja państw narodowych i sprowadzenie ich obywateli do roli bezwolnej masy podlegającej  politycznym  manipulacjom”

- zaczyna się tekst z początku tego roku. Dzieło Belzebuba, Fundację Batorego, już w 2016 roku chciała delegalizować Ewa Stankiewicz – a razem z nią Refugees Welcome Polska i HejtStop, choć nie są fundacjami, ani stowarzyszeniami, więc nie wiadomo, w jakim trybie i kto miałby je delegalizować.

NGO-sy w liczbach

Fundacja Batorego jest, z racji samej wielkości, demonizowana ponad miarę. Ale z kolejnych wypowiedzi polityków partii rządzącej i sympatyzujących z nimi publicystów wyłania się obraz czegoś więcej, całego układu „organizacji wspieranych z zagranicy”. Słuchając kolejnych skandalizujących materiałów w telewizyjnych „Wiadomościach” można odnieść wrażenie, że wrogi pozarządowiec czai się pod każdym kamieniem. Fakty przeczą i temu.

Według ngo.pl w Polsce zarejestrowanych jest ponad 100 000 stowarzyszeń i 20 000 fundacji. W raporcie Stowarzyszenia Klon/Jawor, które zbadało sytuację trzeciego sektora, możemy znaleźć informację o tym, że zaledwie 4 procent polskich NGO czerpie środki finansowe od innych organizacji pozarządowych zza granicy, również 4 procent  z zagranicznych źródeł spoza UE, a 18 procent pozyskuje fundusze Unii Europejskiej, o których jednak trudno powiedzieć, że są „wsparciem zza granicy”, bo Polska się do nich dokłada.

Jeszcze inną część unijnych środków przydzielają polskie ministerstwa (na przykład ojcu Rydzykowi). Te zaś organizacje, które wsparcie zza granicy otrzymują – cytuję dane z tego samego raportu – średnio nie dostają więcej niż jedną czwartą budżetu. Wystarczy zsumować kilka ułamków i odrobinę pogłówkować: „finansowane w większości zza granicy organizacje”, jakimi straszy na przykład prof. Zybertowicz, to w polskim trzecim sektorze skromna mniejszość.

Rządowe dotacje

Oczywiście, istnieją fundacje i stowarzyszenia finansowane w większości ze środków zagranicznych – wśród nich „Krytyka Polityczna”, do której należy i autor niniejszego tekstu. Tyle tylko, że – zgodnie ze wskazaniami zapisanymi jeszcze w 1996 roku w Karcie Zasad Działania Organizacji Pozarządowych – nie ma zamiaru tego ukrywać, ani zatajać, z czego krytycy robią transparentnym organizacjom pozarządowym zarzut.

Jednocześnie odmawiając lewicowym i liberalnym organizacjom dostępu do polskich środków publicznych: dotacje ministerstw od 2015 mają wyraźny, prawicowy przechył, a pieniądze idą do organizacji o profilu bliskim rządowi, nawet gdy te mają problem ze skompletowaniem potrzebnych dokumentów „z powodów wakacyjnych”. Swoją drogą, „Krytyka Polityczna” przy zagranicznym wsparciu – między innymi Instytutu Francuskiego i Open Society – wydała polecany przez Jarosława Kaczyńskiego „Kapitał w XXI w.”. Czy prezes wiedział, że bierze do ręki antypolskie narzędzie?

Wsparcie z zagranicy 

Ale warto pamiętać, że także sympatyzujące z prawicą podmioty korzystają z zagranicznych źródeł finansowania. Dziennikarka „Gazety Wyborczej”, Ewa Siedlecka, dowiedziała się od antyaborcyjnego Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, że wszystkie jego środki pochodzą od prywatnych darczyńców, w tym od Polaków za granicą.

„Ordo Iuris utrzymuje się - według złożonej mi deklaracji - wyłącznie z darowizn osób prywatnych i prawych. W 2014 r. było to 831 tys. zł. To dużo, organizacje pozarządowe w Polsce zbierają rocznie z darowizn średnio 9 tys. zł, a ich roczny budżet to przeciętnie 27 tys.” - pisała Siedlecka.

Bianka Mikołajewska, również w „Gazecie Wyborczej”, zastanawiała się, dlaczego portal braci Karnowskich, wPolityce.pl, broni polskich interesów... dzięki pieniądzom spółki-matki z Luksemburga.

'Weźmy stojący 'zawsze po stronie prawdy, zawsze po stronie Polski' wPolityce.pl, wGospodarce.pl oraz 'wSieci' - 'odważny tygodnik młodej Polski'. Wszystkie należą do spółki Fratria. Jej większościowym udziałowcem jest firma Apella. Ta zaś należy do SKOK Holding z siedzibą... w Luksemburgu. […] I już wszystko jasne - nie trzeba płacić w Polsce podatków, by być patriotą i spełniać 'polskie obowiązki'. Wystarczy wspierać niepokorne, bezkompromisowe, niezależne media.'

- pisała Mikołajewska.

Gdy spojrzy się na tę sprawę, znając fakty, jasne jest, że zarzut do „organizacji wspieranych z zagranicy” jest tak naprawdę jeden: nie wspierają PiS. Bo gdy wspierają – Rydzyk z dotacjami od UE albo konserwatywne książki wydawane za pieniądze Sorosa – to można na nie przymknąć oko. Jak w tym przysłowiu o pałce, która – gdy trzeba – to się znajdzie.

Na razie z otwartym postulatem zakazu finansowania organizacji zza granicy pierwsi wyszli nacjonaliści. Po nich podłapały to media. Rząd ogranicza się, póki co, do narzekania na to, że nie może przejąć środków norweskich i całości unijnej puli idącej do trzeciego sektora. Na razie, na szczęście, do Rosji zbliża nas wyłącznie retoryka.

Może jednak warto przypominać o faktach, ażeby rząd miał świadomość, co chce zrobić i kogo naśladuje? Choć, z drugiej strony, jeśli ktoś uwierzył, że „Belzebub szaleje”, to nie wiem, czy przekonają go fakty.

Jakub Dymek - kulturoznawca, dziennikarz i publicysta. Członek „Krytyki Politycznej”, stały współpracownik Dwutygodnik.com i nowojorskiego magazynu "Dissent". Za publikacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce nominowany do nagrody dziennikarskiej Grand Press. Pracuje nad książką o powstaniu rewolucyjnej prawicy w ostatniej dekadzie.

Komentarze (299)
Dymek: Rząd Szydło uderza w organizacje pozarządowe. Wymyślili powód. Papugują język Putina
Zaloguj się
  • obserwatorfiubziu

    Oceniono 1 raz 1

    PRZYJEMNOŚĆ SPRAWIA WAM, ŻE POLSKĄ RZĄDZI CHORY Z NIENAWIŚCI KACZYŃSKI-LENINOWIEC, KUCHTA SZYDŁO, NARKOMANI-KUCHCIŃSKI, TERLECKI, BANDYTA POCIĄGOWY BRUDZIŃSKI, CYMBAŁY BŁASZCZAK I ZIELIŃSKI CWANIAK PSYCHOL SMOLEŃSKI MACIEREWICZ-RUSKI SZPIEG, REPREZENTUJE ZŁODZIEJ SAMOCHODOWY PIĘTA, ZESZMACENI NAUKOWCY-SZYSZKO, LEGUTKO I ZWIĄZEK MAFIJNO- PARTYJNY PiS

  • obserwatorfiubziu

    Oceniono 2 razy 2

    POLACY JAK DŁUGO TROGLODYTOM PISOWSKIM POZWOLIMY NISZCZYC POLSKĘ? CZY WY ŚLEPI I GŁUSI JESTEŚCIE?CZY TEŻ MACIE ROZUMKI PISOWSKIE, BO W INNYM KRAJU TAKIE INDYWIDUA MAFIJNE NAWET GODZINY BY NIE RZĄDZIŁY! CZAS GÓWNO WYRZUCIĆ , POLSKĘ PRZEWIETRZYĆ I ZACZĄĆ ŻYĆ JAK NORMALNI LUDZIE!

  • popsuty2x

    Oceniono 2 razy 2

    A Dymek to od wydymany ;) przez kolegów?

  • morenowa38

    Oceniono 2 razy 2

    Czy Prof. Legutko, pisowski parlamentarzysta nadal może wykładać w Collegium Invisibile finansowanym przez G. Sorosa???????????????????? Wówczas pieniądze filantropa mniej śmierdzą????????????????? Hipokryzja tej ekipy mierzi.

  • Marek XYZ

    Oceniono 6 razy 2

    czekam na nieunikniony upadek pisu. zło zawsze przegrywa i tego uczę swoje dzieci pokazując im wrogów polski w osobie Kaczyńskiego szydło Ziobry i maciorewicza.

  • grubel

    Oceniono 2 razy 2

    Dla tych z pis'u już sam zwrot "obywatelskie" śmierdzi lewactwem na kilometr. I takich czasów dożyliśmy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX