Do zgłaszania prawicowych stron przyznał się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. "Pracownicy i wolontariusze (...) przeprowadzili w czasie weekendu szeroko zakrojoną akcję usuwania stron które publikowały treści o charakterze rasistowskim, homofobicznym i islamofobicznym" - czytamy na stronie. Poniżej znalazła się zaś zachęta do wpłacania darowizn na Ośrodek.
Jednak już niewielka znajomość prawideł Facebooka wystarczy, by móc ocenić, że deklaracja Ośrodka jest mocno na wyrost. Żeby administracja wzięła pod uwagę zgłoszenia użytkowników, muszą one być naprawdę masowe, idące co najmniej w setki, jeśli nie tysiące. Osoby związane z Ośrodkiem być może faktycznie zgłaszały rasistowskie strony, jednak z pewnością nie są bezpośrednio odpowiedzialne za ich usunięcie. Co więcej, wiarygodność Ośrodka i jego założyciela - Rafała Gawła - jest niska, o czym pisaliśmy niedawno w kontekście zdjęcia dziecka z Syrii, którym zilustrowano historię z Białegostoku (notabene historię sprzed czterech lat, udającą news).
Jednak to, kto zgłaszał prawicowe strony, jest sprawą drugorzędną. W tym przypadku mogło bowiem dojść do usunięcia fanpage'y z "automatu". Ale wcale nie dlatego, że prezentowały takie lub inne poglądy, a ze względu na ich spamerski charakter. Na zrzutach ekranu przedstawionych przez licznych oburzonych widać komunikat "publikacja Twojej strony została cofnięta". Jeden zrzut to komunikat o usunięciu co najmniej kilkunastu stron tego samego użytkownika (słynny "astroturfing", który prawica zarzucała protestującym w obronie niezależności sądów). Często strony mają tę samą lub bardzo podobną nazwę, np. "NIE dla islamizacji Polski" i "Nie dla islamizacji Polski".
Nawet na stronach, które informowały o tym, co się stało, pojawiają się komentarze zwracające uwagę na ten proceder. "Jeśli ktoś prowadzi tyle kont jednocześnie i wydaje na nie hajs, to można śmiało założyć, że to farmy lajków" - zauważył jeden z użytkowników. "A mnie się wydaje że wycięto duplikaty. Nie oszukujmy się Wy, Zaorane, Media Kłamią i Niezłomni to praktycznie identyczny content co mogło być podciągnięte pod spam" - napisał inny.
Po nocnej czystce środowiska prawicowe stworzyły listę fanpage'y, których publikacja została cofnięta - w skrupulatnej tabelce na stronie watndn.ayz.pl podano ich nazwy i linki. Co ciekawe - część z nich działa. Albo wcale nie były cofnięte, albo Facebook szybko uwzględnił ich odwołanie od decyzji o blokadzie.
Wśród zablokowanych stron miały być także np. fanpage'e sklepów z odzieżą i gadżetami patriotycznymi. W tym przypadku - choć to jedynie hipoteza - Facebook mógł "ukarać" inne strony osób, które już raz przyłapał na łamaniu regulaminu. Jeszcze inna możliwość to usunięcie niełamiących regulaminu stron razem z fanpage'ami, które się pod nie podszywały.
Obie te możliwości są realne, niezależnie od tego, czy Facebook sam zidentyfikował strony, czy "spadły" w wyniku zmasowanego ataku setek zgłoszeń. Należy jednak pamiętać, że każdy, kto rejestruje się na portalu, jest zobowiązany do przestrzegania regulaminu, a ten jest dość klarowny - zabrania publikowania spamu, nękania i zastraszania innych użytkowników czy też publikowania treści promujących nienawiść, zawierających groźby i nawołujących do przemocy.
I dlatego zadziwiające jest larum podnoszone w związku z usunięciem takich stron jak: "Lewaki d*pa cicho", "Ruch wy***rdolenia Ryszarda Petru do Rumunii" czy "W imieniu Polski Podziemnej jesteś skazany na śmierć za zdradę ojczyzny".
W siedzibie PiS zwołano naradę, na polityków czekali demonstranci
Media: Ukraina pierwszy raz użyła rakiet Storm Shadow w Rosji
Kraje NATO informują, jak przetrwać wojnę. Do obywateli trafiły broszury
18-letnia Brytyjka zaginęła w Krakowie, odnalazła się w innym mieście
Niemcy przygotowują się do wojny. Bundeswehra stworzyła tajny plan
Zabił 77 osób, teraz żąda wyjścia na wolność. Breivik grozi "ostatnią szansą"