Prawica używała tego słowa, żeby wytknąć opozycji manipulacje. I wpadła w sidła

"Sprzeciwiam się wykorzystywaniu mechanizmu #AstroTurfing aby manipulować Polską!" - takie zdanie krążyło na Twitterze wśród zwolenników PiS w czasie protestów. Ale jednego nie przewidzieli

Astroturfing. To słowo wdarło się przebojem do polskiej polityki. Prorządowi dziennikarze i niektórzy politycy odmieniali je w ostatnich dniach przez wszystkie przypadki, żeby zdyskredytować masowe demonstracje przeciwko planom przejęcia sądów przez PiS.

Słowo astroturfing (od nazwy amerykańskiego producenta sztucznej trawy) używane jest do opisania marketingowych kampanii, które mają tylko sprawiać wrażenie spontanicznych, podczas gdy w rzeczywistości ich prawdziwi inicjatorzy pozostają nieznani.

Określenie to posłużyło m.in. dziennikarzom TVP do sugerowania, że wielotysięczne protesty w całej Polsce są tylko z pozoru spontaniczną reakcją ludzi. Poza anonimowymi kontami na Twitterze tezę zaczęli także lansować niektórzy prorządowi publicyści i dziennikarze, a nawet politycy. Np. Jacek Sasin, twierdził, że "Polska jest obiektem zmasowanej akcji dezinformacyjnej".

Manipulanci zarzucają manipulacje

W pewnym momencie na Twitterze wśród zwolenników PiS krążyć zaczęły wpisy, w których używano hasztagów  #StopAstroTurfing lub #StopNGOSoros. Jak podaje press.pl powołując się na badania przeprowadzone przez Digital Forensic Research Lab, ta twitterowa kampania przeciwko rzekomemu astroturfingowi sama była niczym innym, jak właśnie modelowym przykładem takiego działania.

Jak to możliwe? Mechanizm był prosty. Jedna grupa użytkowników Twittera ciągle zamieszczała wpisy używając tych samych haseł #StopAstroTurfing lub #StopNGOSoros, a następnie podawała sobie te wpisy nawzajem.

Jak wynika z badania, w pewnym momencie 50 najbardziej aktywnych krytyków astroturfingu w Polsce publikowało tweety z tym hasztagiem ponad (!) 5,5 tysiąca razy. Według autorów raportu całą akcję przeprowadzono z użyciem botów.

200 wpisów na minutę

Wszystko udało się ustalić dzięki przebadaniu tysięcy twitterowych kont. Naukowcy z Digital Forensic Research Lab, którzy się tego podjęli, stwierdzili, że 22 i 23 lipca br. zamieszczono prawie 16 tys. tweetów z hashtagiem #StopAstroTurfing lub #StopNGOSoros łącznie z 2408 kont.

Ich liczba najpierw powoli rosła, aż w pewnym momencie wystrzeliła do góry. Dokładnie 22 lipca po godzinie 21. W szczytowym momencie "prędkość ich zamieszczania wzrosła z trzech tweetów na minutę do ponad 200. Taka częstotliwość utrzymała się przez niecałą godzinę - od godz. 22 było to 100 tweetów na minutę, a o 24 spadła do 10 na minutę" - podaje press.pl, powołując się na wyniki badania. 

Jednak jak ocenia, cytowany przez branżowy portal, Ben Nimmo, z Digital Forensic Research Lab "próba była mało skuteczna, bo nie była w stanie wygenerować żadnego trendu, który pozostałby na dłużej".

Do podobnych ustaleń doszli badacze z grupy Neuropa

Więcej o: