Rozliczanie Dudy rozpoczęte. "Długo będziemy płacili za cios zadany obozowi reform"

Dzień po ogłoszeniu weta w prawicowych mediach rozpoczęło się wyliczanie błędów popełnionych przez prezydenta. Publicysta Michał Karnowski nie kryje żalu, że Andrzej Duda zbyt łatwo ugiął się pod naporem protestów, które wcale nie były liczne.

Chociaż jak zaznacza Karnowski na początku tekstu opublikowanego na stronie wpolityce.pl rozumie osoby, które z uznaniem przyjęły prezydenckie weta, ale powinny one "zadać sobie pytania, co oznaczają roześmiane, zwycięskie i wciąż pełne wulgarnych transparentów zgromadzenia opozycji".

Przede wszystkim, jeżeli prezydent chciał swoją decyzją uspokoić napiętą sytuację, to mu się nie udało. A stało się tak, bo Duda i jego zaplecze popełnili trzy błędy. 

Po pierwsze: Andrzej Duda naiwnie uwierzył, że deklaracje o konieczności reformy w sadach przeprowadzone mądrzej i lepiej są szczere. A nie są. Bo "z dziesiątek oświadczeń, zjazdów, kongresów, wywiadów establishmentu prawniczego wyłania się obraz środowiska zachwyconego sobą", które po ogłoszeniu weta "nie zdobyło się na powiedzenie swoim wspólnikom z ulicy i ich płatnikom od Sorosa: kończcie, bo teraz rozmawiamy poważnie z prezydentem".  

Po drugie nie potępił protestów. 

Jakby wezwania do wieszania byłych kolegów z Prawa i Sprawiedliwości były normą. Jakby wezwania do zorganizowania w Polsce krwawego „odwróconego” - bo w obronie oligarchii - majdanu, były do zaakceptowania - zwraca uwagę Karnowski

Publicysta wSieci ma też żal do Dudy, że "ustąpił w kulminacyjnym punkcie protestów".

Tuż po niedzieli, zwykle takie akcje ułatwiającej. Nie poczekał nawet aż manifestacje zaczną przygasać, co było o tyle oczywiste, że ani na moment nie przekroczyły stanu krytycznego - narzeka.

Swój tekst kończy pesymistyczną prognozą. "Przykro to pisać, ale ten cios zadany obozowi reform pod względem politycznym trudny jest do zrozumienia i usprawiedliwienia. Długo będziemy za niego jeszcze płacili."  

Więcej o: