Osobista opowieść na proteście Razem. "Widziałam sąd, który skazuje na zamówienie władzy"

- Zostałam skazana przez za wznoszenie antypaństwowego okrzyku "Białoruś żyje" - mówiła działaczka partii Razem podczas demonstracji przeciwko upartyjnieniu sądów. Ostrzegła, że "takie sądy możemy mieć za chwilę w Polsce".

- Ustawa o Sądzie Najwyższym zagraża wolnym wyborom w Polsce, niszczy niezawisłość sądów, a z sędziów robi poddanych ministra Ziobry. Hańba! - grzmiała ze sceny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z partii Razem. Działaczka podkreślała, że trójpodział władzy nie może być jej podziałem między Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobrę, a jedna partia - niezależnie która - nie może dzierżyć pełni władzy bez żadnej kontroli. 

Nie chcemy żyć w kraju, w którym szeregowy poseł jednej z partii zasiadającej w Sejmie, może grozić protestującym i opozycji konsekwencjami karnymi albo nazywać demokratyczny, oddolny protest przeciwko upolitycznianiu sądów "czystą zdradą stanu". Ale chcemy żyć w tym kraju. Chcemy żyć w Polsce, która będzie demokratyczna, solidarna i samorządna

- mówiła Dziemianowicz-Bąk. Apelowała też do prezydenta Andrzeja Dudy, by ten zawetował ustawę, bo to na nim ciąży "odpowiedzialność za przyszłość demokratycznej Rzeczpospolitej". 

Głos zabrał Filip Ilkowski z organizacji Pracownicza Demokracja. Opowiedział o tym, jak w drodze na demonstrację usłyszał, że jedzie bronić sądów i elit. - Jakich sądów? jakich elit? My bronimy czegoś bardzo podstawowego. Bronimy tego, żebyśmy mogli tu wciąż protestować, żeby władza nie mogła wpływać na wymiar sprawiedliwości i w ten sposób pozbawić nas naszych praw - mówił. 

"PiS-owskie sądy będą bronić PiS-owskiej władzy"

Wielu z nas działało w różnych ruchach społecznych, lokatorskich, pracowniczych, związkowych. Bardzo często spotykaliśmy się z niesprawiedliwością w sądach. Cała sprawa reprywatyzacji w Warszawie jest jedną wielką hańbą, w której sądy były umoczone (...) Ale czy PiS-owski bat nad sądami cokolwiek w tym poprawi? Nie poprawi! Sądy dalej będą bronić możnych i bogatych. Z tą tylko różnicą, że PiS-owskie sądy będą bronić także PiS-owskiej władzy i ideologii. To będzie bat nie tylko na ubogich, ale na wszystkich protestujących przeciwko wizji Polski, którą PiS nam narzuca

- mówił Ilkowski. Z kolei Dagmara Misztela z partii Zieloni mówiła, że przychodziła na Krakowskie Przedmieście 30 lat temu. Różnica jest taka, że wtedy walczyliśmy o demokrację, a dziś musimy jej bronić. Ale przychodzi mi na myśl to samo hasło, które wznosiliśmy 30 lat temu: "Tu jest Polska" - stwierdziła.

"Jedynym odwołaniem staje się ulica"

- Jesteśmy tutaj, ponieważ zagrożone są fundamenty naszej demokracji - wolność i niezależność sądów oraz wolność i demokratyczność wyborów. Musimy tutaj być, ponieważ wiemy jak wygląda kraj, w którym tych wartości nie ma. Ja widziałam taki kraj z bardzo bliska - Białoruś. Widziałam sąd, który skazuje ludzi zgodnie z zamówieniami władzy - mówiła Weronika Samolińska z Partii Razem. Działaczka podzieliła się swoją osobistą historią.

Zostałam skazana przez taki sąd na 10 dni aresztu za wznoszenie antypaństwowego okrzyku "Białoruś żyje". Tak działają sądy podległe władzy, takie sądy możemy mieć za chwilę w Polsce. Widziałam sfałszowane wybory, niepilnowane urny wyborcze, niepoliczone głosy, dosypywane głosy i szefową Centralnej Komisji Wyborczej na Białorusi, która ogłaszała, że Alaksandr Łukaszenka dostał 79 proc. głosów, frekwencja wyniosła 90 proc. i żadnych nieprawidłowości nie stwierdzono. Nie ma odwołania od tych decyzji, jeżeli nie mamy niezależnych sądów. Jedynym odwołaniem staje się ulica

- opowiadała Samolińska, która w 2006 roku pojechała do Mińska, by wraz z przyjaciółmi Białorusinami obserwować przebieg wyborów prezydenckich. W noc wyborów specnaz aresztował wszystkich opozycjonistów i zagranicznych obserwatorów, którzy znaleźli się na głównym placu Mińska. 

- Jeżeli będziemy musieli wychodzić na ulicę, żeby bronić naszej wolności, bronić naszego prawa do demokratycznego wyboru naszych przedstawicieli i przedstawicielek, to będziemy to robić, ale na razie żądamy weta, żądamy przestrzegania konstytucji. PiS ma większość w Sejmie, ale to nie daje im prawa do deptania konstytucji, do podważania podstawowych demokratycznych wartości. Nie oddamy wam wyborów. Nigdy! - podsumowała Samolińska. 

Nadchodzi koniec trójpodziału władz. Zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa podporządkują sądy politykom

Więcej o: